wtorek, 3 października 2017

"Zraniony stół" ( La mesa Herida) i Frida Kahlo (post_98), Frida Kahlo, wystawa, Poznań, Polska, sztuka meksykańska, malarstwo


Dlaczego obraz Fridy Kahlo jest czarno-biały? Gdzie zniknęły tak charakterystyczne dla niej intensywne barwy? To tylko zdjęcie dzieła, które zaginęło w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach po wystawie w warszawskiej Zachęcie w 1955 roku. Zdjęcia, które wywarło na mnie ogromne wrażenie w czasie oczekiwanej przeze mnie od dawna wystawie "Frida Kahlo i Diego Rivera" w poznańskim Centrum Kultury Zamek http://ckzamek.pl/podstrony/1850-frida-na-zamku/ 
O samej wystawie napiszę osobnego posta.
Dzisiaj jednak skoncentruję się tylko, a może aż na jednym dziele meksykańskiej artystki.
Dwa tematy fascynują mnie w jednakowy sposób. Niezwykła, filmowa historia zaginięcia obrazu, jak również jego interpretacja. Intrygujące opowieści o znakomitych dziełach, ich burzliwym życiu i zniknięciu z ludzkich oczu, zawsze mnie ekscytowały. To, że ludzie potrafią zrobić bardzo wiele dla sztuki, nawet jeśli ich dokonania nie mają nic wspólnego z uczciwością, świetnie pokazuje, do jakich nawet niegodziwych czynów potrafi doprowadzić wytwór ludzkiej, artystycznej wyobraźni, także do szaleństwa i obsesji.
Już sam tytuł budzi zainteresowanie. "Zraniony stół" - niezwykła personifikacja, nadanie ludzkich cech meblowi.
Obraz powstaje w roku 1940, bardzo istotnym w życiu Fridy Kahlo, w którym rozwodzi się z Diego Riverą. Oprócz "Zranionego stołu" pojawiają się inne ważne dzieła "Dwie Fridy", "Autoportret z obciętymi włosami" i "Sen". Malarka dokonuje rozliczenia z bólem swej egzystencji, cierpieniem wywołanym przez zdradę mężczyzny jej życia. Bohaterką tego rodzinnego dramatu jest także siostra Fridy - Christina. Frida ścina swe piękne włosy i nie może malować. Rozpacz unieruchamia jej dłonie. Traci grunt pod nogami. Traci sens swego i tak pełnego wyrzeczeń oraz rozczarowań istnienia. Wypadek, liczne operacje, niemożność posiadania dzieci, ograniczenia fizyczne - wszystko to oglądamy na jej obrazach. To jej swoista autobiografia, szczera i autentyczna. Jej twarz patrząca zawsze wprost na widza, pewna siebie, z wyrazistym spojrzeniem, z charakterystycznymi złączonymi brwiami a jednocześnie delikatnością i kruchością - pozostaje w naszej pamięci.
Frida wchodzi do naszego umysłu i serca szybko i mocno.

To właśnie fenomen Fridy Kahlo , współcześnie najbardziej rozpoznawalnej meksykańskiej artystki.


Zdrada i osamotnienie. Czy może wywołać ból i zwątpienie? Oczywiście, że tak. Czujemy to doskonale i wyraźnie.
Postać Fridy - siedzącej za stołem, w centralnym miejscu, okaleczonej, w objęciu - zostaje zatrzymana w czasie, w bezruchu, w zastygnięciu. Ma lekko przekrzywioną głowę, jakby chciała powiedzieć. Zobacz, co czuję, co mi zrobił Diego, dlaczego? 
Obok niej monstrum, zniekształcone, przytłaczające. To Diego. Nie dziwi nas określenie "Słoń i gołębica".


"Zraniony stół" - stół z ludzkimi nogami, pozbawionymi skóry, jakby całe wnętrze człowieka miało wydostać się na zewnątrz. To krzyk rozpaczy. Stół, który krwawi, który ma rany, który cierpi. Frida siedząca za stołem pomiędzy Diego a śmiercią. Zakrwawiona, zraniona i cierpiąca. Jakby pozbawiona życia. Z prawej strony przywołuje postaci dzieci siostry, która ją zdradziła, zadała ból. Frida pyta. Miałaś to, czego los mi nie dał - dzieci, a jednak zabierasz mi jeszcze Diego? Dlaczego?
Z lewej strony umieszcza delikatna sarnę, łagodzącą jej nastrój i depresję.


Obraz ze względu na swe rozmiary jest jednym z największych dzieł artystki, nękanej licznymi chorobami. Pokonuje swe słabości, jakby chciała wielkością obrazu zaznaczyć swój stan psychiczny.


Frida Kahlo wykorzystuje motyw życia ludzkiego jako sceny teatralnej, na której odgrywamy swe role. Stąd charakterystyczne ciężkie, kotary jakby na moment przed ich opuszczeniem na dół.
Poniżej zdjęcie w kolorze, jakby łagodniejsze w swej wymowie.


Nie do końca rozumiem zachwyt Fridy komunizmem, ale nie mnie oceniać jej polityczne poglądy. Podarowanie w 1945 roku  tak osobistego obrazu  Państwowemu Muzeum Sztuki Zachodu w Moskwie nie należało do korzystnych i przemyślanych decyzji. Rosjanie absolutnie nie czuli tego rodzaju sztuki a w 1948 roku oczywiście likwidują muzeum popularyzujące dzieła, niezgodne z ówczesna ideologią. W ten banalny sposób, obraz nie jest nigdzie prezentowany publicznie. Ból i cierpienie Fridy ukryte zostaje na wiele lat w muzealnych magazynach. Obraz ponownie wraca do życia w przestrzeniach muzealnych w roku 1955 na Wystawie Sztuki Meksyku. Malarstwo współczesne i grafika XVI–XX wieku. Po tej ekspozycji los tak znakomitego obrazu pozostaje nieznany. Do czasów współczesnych zaginięcie dzieła należy do niewyjaśnionych. Tylko oczyma wyobraźni możemy tworzyć rozmaite scenariusze tej fascynującej historii. 
Istnieje wiele tego typu opowieści. Możemy o nich przeczytać w internetowych galeriach zaginionych dzieł http://www.tate.org.uk/about/projects/gallery-lost-art
Wystawa dzieł Fridy Kahlo i Diego Rivery w Poznaniu trwa. Cieszy się ogromnym zainteresowaniem. To wydarzenie kulturalne tego roku. Tak myślę. Ja z pewnością wybiorę się po raz kolejny, przyglądnąć się jeszcze detalom i polskim kontekstom w szczególności, czyli Fanny Rabel i Bernice Kolko. Poznańska ekspozycja pokazuje jak mocno odczuwamy w Poznaniu głód i potrzebę wydarzeń na tak wysokim poziomie i dlaczego wiele osób dziwi się nielicznym eventom.
Po cichu liczę, że w cudowny sposób odnajdzie się obraz "Zraniony stół", że będę mogła go kiedyś zobaczyć. Takich obrazów się  nie zapomina.



Suplement do posta z dnia 3 grudnia 2017 roku

Obraz Fridy Kahlo "Zraniony stół" zafascynował mnie na tyle, że poszłam 30 listopada na wykład do Centrum Kultury Zamek poświęcony historii tego dzieła. Prezentację przedstawiła dr Karolina Zychowicz, aktualnie  pracująca w dziale dokumentacji Zachęty - Narodowej Galerii Sztuk. Wyszłam nieco rozczarowana, spodziewałam się więcej informacji o samym obrazie, ale bogactwo refleksji o percepcji sztuki meksykańskiej w komunistycznej Polsce niewątpliwie wzbogaciły moją wiedzę na ten temat i dało wiele do myślenia. To, że Frida była zaangażowaną komunistką wiedziałam, chociaż jej obrazy ze Stalinem i jej uwielbienie dla niego jest ciągle dla mnie szokujące. Rozumiem teraz przyczyny przekazania obrazu Związkowi Radzieckiemu. Bardzo ciekawy był również wątek o kłótni Diego Rivery z organizatorami wystawy w 1955 roku i odmowa wystawienia obrazów zmarłej już wtedy Fridy, jak również jego osobistych dzieł. To dlatego sprowadzono nieakceptowany przez ideologię komunistyczną surrealistyczny obraz "Zraniony stół". Podróż dzieła do Polski była chyba nawet na rękę Rosjanom. Frida Kahlo należała wtedy do nierozpoznawalnych artystów i oczywiście nie rozumiano przekazu jej sztuki. Świadczą o tym także recenzje z wystawy sztuki meksykańskiej w Warszawie. Co zatem stało się przyczyną tajemniczego zniknięcia obrazu? Nie pojawił się on na żadnej już wystawie ani w Krakowie, Berlinie czy Bukareszcie. Do dzisiaj nie natrafiono na żadne ślady tej sprawy. Moja intuicja mówi mi jednak, że obraz nie wrócił do Rosji. Jest albo w Polsce albo co jest bardziej prawdopodobne został zniszczony.  Nie odważono się na dalsze pokazywanie publiczności. Był zbyt radykalny i osobisty, zbyt surrealistyczny.
Może to nie jest pozytywna teoria, ale wątpię, aby ktoś przechowywał ten obraz. Sława i uznanie Fridy Kahlo, jaką cieszy się od lat 80 -tych, spowodawałaby ujawnienie się obrazu w jakiś pewnie dziwnych okolicznościach, może na strychu starego domu komunistycznych dygnitarzy?
Oczywiście trzymam kciuki za dalsze poszukiwania prowadzone przez badaczy czy chociaż wyjaśnienie tej filmowej i niezwykłej historii obrazu. Cieszmy się faktem, że obraz został zreprodukowany na wystawie tylko raz. To pozwala nam zobaczyć dzieło na zdjęciu i mieć  o nim wyobrażenie.

wtorek, 12 września 2017

Z cyklu: Artyści amatorzy.Od żołnierza do artysty, czyli Waseem Qaiser ( post_97), Waseem Qaiser, Pakistan, sztuka pakistańska, malarstwo


Zawsze fascynowały mnie początki artystycznej drogi artystów. Ich inspiracje i potrzeba przeniesienia  na płótno czy papier indywidualnego widzenia świata i rzeczywistości. Sama w dzieciństwie i wczesnej młodości malowałam. Miałam nawet kilka sukcesów w konkursach plastycznych. Moja akwarela zatytułowana 'Wesołe miasteczko" wisiała nawet w muzeum Zachęta w Warszawie. Ale uznałam, że nie jestem utalentowana i pozostawiłam malowanie innym...
Miłość do sztuki jednak pozostała. Nie tylko do tej wielkiej, pisanej przez duże S, podziwianej w muzeach i na wystawach, ale także do twórczości nazywanej amatorską czy  naiwną. Podoba mi się określenie sztuka gołębiego serca, wynikająca z wewnętrznej naturalnej potrzeby człowieka. I ten obszar sztuki należy do kręgu moich zainteresowań.
Dlatego też od wielu miesięcy chodziły za mną myśli, aby pisać także o artystach, których prace nie wiszą w muzeach ( jeszcze), natomiast znane są w kręgach rodziny, przyjaciół czy pokazywane są na profilach rozmaitych mediów społecznościowych. 
Rozpoczynam zatem nowy cykl postów nazwany przeze mnie: Artyści amatorzy, w którym chcę opowiadać o sztuce praktycznie nieznanej, ale wartej, według mnie, zainteresowania.

Dzisiaj bohaterem posta będzie Waseem Qaiser, artysta amator mieszkający  i pracujący w Pakistanie.
Jego twórczości przyglądam się od roku zafascynowana początkowo jednym z jego obrazów. Ale o tym obrazie opowiem na końcu.

Przekornie rozpoczynam posta od jednego z jego ostatnich dzieł, przedstawiających tancerkę. Miałam możliwość obserwowania narodzin obrazu, co było dla mnie miłym przeżyciem, w którym uczestniczyłam. Poniżej pokazuję jeden z etapów powstawania obrazu, w którym Waseem Qaiser koncentruje się na postaci delikatnej kobiety w trakcie tańca. Od razu uderza cudowna kolorystyka w tonacji szmaragdowej, ciepłej zieleni i turkusu. Czujemy ruch , energię i powiew wiatru. Tancerka przygotowuje się do następnego tanecznego kroku, zastyga na chwilę w swym tańcu.



Wspaniałe w swych odcieniach tło sytuuje bohaterkę w innej, nierealnej przestrzeni oceanu, pełnego dynamizmu i ruchu. Może za chwilę nasza baletnica rozpłynie się w dalszym tańcu, zatopiona w swych przeżyciach i myślach. Czekamy aż ciepły wiatr i krople wilgotnego powietrza dotkną naszej twarzy.
Waseem Qaiser czerpie pomysły z otoczenia, ale przede wszystkim u innych malarzy, inspirują go, co jest naturalne i charakterystyczne dla każdego twórcy. Oczywiście przetwarza swoje fascynacje poprzez  własny indywidualizm  i osobowość oraz sposób widzenia świata.
Przyjrzyjmy się zatem w tym miejscu sylwetce artysty.  
Waseem Qaiser, rocznik 1966.  Los skierował go do podjęcia służby wojskowej, której poświecił dwadzieścia najpiękniejszych lat swego życia. Praca w wojsku wzbogaca go o doświadczenia realnego życia i problemów ludzkiej egzystencji. Ale pochodzenie z artystycznej rodziny, w której ojciec Rahim Gul był znanym pisarzem, krytykiem literackim i producentem filmowym, daje o sobie znać w dojrzałym wieku  artysty. Trochę z naturalnej przekory, odkrywa, że potrafi malować, a nawet więcej, malowanie sprawia mu przyjemność i daje satysfakcję. Aprobata otoczenia dodaje mu pewności siebie i zaczyna swoją przygodę ze sztuką, która staje się dla niego ważną i istotną częścią życia. Wrażliwość i wnikliwość
w obserwacji zewnętrznego świata znajduje odbicie w obrazach.  

Czas zatem na galerię obrazów Waseema  Qaisera.
Jego artystyczne zainteresowania zamknięte są w kilku kręgach. Pierwszy z nich to natura, przyroda i otoczenie. Uderza charakterystyczna mocna kolorystyka, prawie krzycząca, ale gorące, ostre słońce Pakistanu wyostrza gamę barw. Nie może być inaczej. Intensywność czerwieni dodaje energii i witalności obrazom, wprowadza tak charakterystyczny ruch dla artysty.



Jednocześnie Waseem Qaiser  wprowadza ciekawy zabieg perspektywy powietrznej do pokazania szczegółu, uchwycenia urody pierwszego planu. Nazwałabym tę technikę malarską fotografią, którą także stosuje w obrazach przedstawiających swe dzieci prezentowanych w dalszej części posta.


Widać przywiązanie malarza do realizmu, także do detalu i szczegółu mające swe pokłady w usposobieniu artysty. W pozornie spokojnym pejzażu pakistańskiej natury wyczuwa się ukrytą żywiołowość świata przyrody.
Artysta próbuje zmierzyć się również z tematyką miejskiej architektury. Doskonale radzi sobie z wiernym odtworzeniem fasady budynku. Blask ostrego słońca odbijający się od nagrzanych murów powoduje się, że  mimowolnie mrużymy oczy. To słońce Pakistanu. Jako mieszkanka zimnego kraju, spragniona ciepła, ogrzewam się w cieple tego obrazu.


Poniższe dwa obrazy to portrety dzieci. Tutaj kolorystyka jest stonowana, zamglona, łagodniejsza, jakby dawała pierwszeństwo osobowości pokazanych postaci córki i syna. Zauważa się także przywiązanie malarza do świata natury ojczystego kraju. Zdaje się mówić, że  człowiek i przyroda to naczynia połączone, to przenikające się obszary.



A poniżej próba podjęcia innego tematu. To obraz z serii geometrycznej abstrakcji.
Waseem Qaiser eksperymentuje. Szuka swego stylu, swego artystycznego wyobrażenia.
Zastanawia mnie czerń, tak niewiele używana przez artystę.


Bardzo ciekawym i intrygującym obszarem zainteresowań Waseema Qaisera jest  twórczość Vincenta van Gogha. Doskonale wyczuwa atmosferę obrazów niderlandzkiego artysty. Świetnie je kopiuje, ale przepuszcza przez swoją osobowość. Kiedy przyjrzycie się bardzo dokładnie oryginałowi i koncepcji Waseema, to z pewnością zauważycie wiele różnic. Przede wszystkim we wprowadzeniu ruchu i energii, podejścia do detali. Waseem Qaiser potrafi znakomicie wzmocnić dynamikę świata. I to mi się bardzo podoba. Uwielbiam wszystko, co dynamiczne i pełne energii.



Dlatego też, kiedy byłam w tym roku w Muzeum Van Gogha w Amsterdamie, mimochodem pomyślałam o Waseemie Qaiserze i jego fascynacji. To muzeum jest dla niego. Mam nadzieję, że mimo ogromnej odległości, los pozwoli mu na bezpośredni kontakt z twórczością van Gogha i zainspiruje nowymi, wspaniałym, artystycznymi pomysłami.
Kolejnym kręgiem poszukiwań artysty to wnętrza. To temat dla niego i świetnie go realizuje. Wyczuwa doskonale atmosferę pomieszczeń pozbawionych ludzkich postaci. Zatrzymuje czas, chwilę. Zmusza nas do skupienia, uruchomienia naszej wyobraźni. Wprowadza ruch w naszych emocjach. Zastanawiam się więc, kto wymieni wodę w  wazonie z samotną różą? Kto pozostawił swoje rzeczy na pięknej zielonej kanapie? I czy niewidoczna postać wyszła na taras oświetlony słońcem i za chwilę wróci? A może już nigdy nie usiądzie i nie będzie czytać książki w tym urokliwym zakątku mieszkania? Pojawia się mnóstwo pytań i wyobrażeń.
To znakomite obrazy, także pod względem technicznym.


I wnętrze z zieloną kanapą zachwyciło mnie rok temu i zwróciłam uwagę na autora tego obrazu. Doskonałe wyczucie barw, stworzenie atmosfery oczekiwania, może lekkiej niepewności. To płótno powiesiłabym bez wahania na ścianie swego pokoju.


Waseem Qaiser - artysta amator. Nie maluje dla pieniędzy, nie chce ograniczać swej wolności twórczej. Ciągle jeszcze ma zbyt mało czasu na tworzenie, nad czym osobiście ubolewam. Nie może poświecić się tej pasji całkowicie. Realna rzeczywistość nie pozwala na oddanie się sztuce w całości. Warto jednak obejrzeć obrazy powstające z serca i wrażliwości wnikliwego obserwatora otaczającej rzeczywistości.
Warto oczyma Waseema Qaisera obejrzeć świat. Cudowna i piękna kolorystyka, wyjątkowa szczegółowość i przywiązanie do detali oraz dynamika i ruch - to cechy charakterystyczne dla artysty. Jest on ciągle na etapie poszukiwania jeszcze swej artystycznej drogi, własnego stylu, ale myślę że w niedługim czasie odnajdzie to, czego podjął się szukać.
Ja mu kibicuję. A Wy?










Major Waseem Qaiser ( Retired )

Deputy Director (Lands) Defence Housing Authority Lahore
Mieszka w Karaczi