środa, 14 grudnia 2016

Gemaldegalerie Alte Meister i moja Top lista (post_81), Galeria Starych Mistrzów, Drezno, Niemcy, malarstwo



Dwa aniołki z tęczowymi skrzydłami wpatrzone w niebo, to detal obrazu Rafaela "The Sistine Madonna", który prowadzi własne, odrębne już życie. Wydaje się bardziej znany w tym fragmencie niż w pełnym wymiarze. Podobnie jak w przypadku arii operowej, która wymknęła się z fabuły utworu i rozpoczyna samodzielną historię.
Witajcie we wspaniałej, fascynującej i wypełnionej licznymi dziełami sztuki Galerii Obrazów Starych Mistrzów w Dreźnie ( Gemaldegalerie Alte Meister), gdzie byłam w ostatnią sobotę i piszę absolutnie "na gorąco". Jestem jeszcze w emocjach i wrażeniach tego dnia, próbuję uporządkować chaos moich myśli i ekscytacji obrazami, które zobaczyłam. Nie mogę pozbyć się tej przypadłości, jaką jest wręcz dziecięcy zachwyt, radość i zadowolenie z "upragnionej zabawki". W moim przypadku to przekroczenie progu muzeum, galerii czy innej przestrzeni eksponującej wytwory ludzkiej, nieograniczonej wyobraźni. 
Zainspirowana nowymi wyzwaniami i tematami podzielę się dzisiaj jedynie pierwszymi refleksjami, przede wszystkim dokonam subiektywnego przeglądu dzieł, tych według mnie najciekawszych, choć innych nie mniej intrygujących mogłabym wymienić o wiele więcej.
Niewątpliwie obrazem, który mnie "rzucił na kolana", od którego nie mogłam oderwać wzroku to "Śpiąca Wenus" (1510) Giorgione i Tycjana

 
Arcydzieło, wybitne i wyjątkowe!
Naga, śpiąca Wenus zawłada sercem i emocjami odbiorcy. Nie można nie ulec jej urokowi, zmysłowości i czystemu pięknu. Elegancka, naturalna, jakby od niechcenia poza młodej, pięknej i delikatnej Wenus przykuwa wzrok. Proporcjonalne, porcelanowe ciało. Lewa dłoń zasłaniająca wzgórek łonowy dodaje wdzięku i zachowuje tajemnicę kobiecości. Nie wszystko można pokazać. To niewielki fragment intymności. Uderza spokój i łagodność twarzy oderwanej od otaczającej rzeczywistości dziewczyny.
To ideał  ! Nieosiągalny, odległy i poza czasem...
Czy do takiego pragniemy się nieudolnie zbliżyć?
Postać leżącej, będącej w objęciach Morfeusza kobiety, kontrastuje z ciemnobrunatną ziemią z lewej strony ( symbolizującej świat przyrody) czy geometrycznymi, kanciastymi zabudowaniami widocznymi po prawej stronie ( odzwierciedlających realne życie). Żaden z tych światów nie sięga do wyżyn sztuki, jej przekazu czy wartości...

Ledwo odetchnęłam po "Śpiącej Wenus" a przede mną dzieło równie niezwykłe, porywające, choć zupełnie w innej konwencji.
Każde spotkanie z obrazami Johannes'a Vermeera ( 1632-1675)  to wydarzenie, święto dla każdego miłośnika sztuki. Przechodzący obojętnie koło obrazu ludzie, kompletnie nie zdawali sobie sprawy z tego, po co przyszli do muzeum. Irytowało mnie to nieco....
"Kobieta czytająca list przy otwartym oknie" ( Girl Reading a Letter at an Open Window) z 1635 roku, to obraz szczególny.


Vermeer zatrzymuje chwilę, w której młoda, ładna kobieta czyta list, trzyma go w dłoniach. Skoncentrowana na treści dla niej niewątpliwie istotnej. Nie wiem czy moje zdjęcie to pokazuje, ale w profilu twarzy widać ogromne emocje ukryte pod pozornym spokojem i równowagą. To majstersztyk! Jestem oszołomiona tym wyrazem twarzy. Próbuję wyobrazić sobie myśli i  uczucia towarzyszące dziewczynie. Czuję przyspieszony rytm jej serca. Czy to wyznanie miłości, propozycja wspólnego szczęścia, pochwała wdzięków i urody? Czy na to czekała? Czy to chciała wreszcie przeczytać? Otwarte okno wpuszczające światło i powietrze daje nadzieję na zmianę życia, na nowe wyzwania i przeżycia. Promienie słoneczne odbijają się na ścianach pomieszczenia i zielonych, ciężkich kotarach ocieplają wnętrze, stanowią dobrą wróżbę. To początek czegoś wyjątkowego. List daje ukojenie...

Lorenzo Lotto (1480-1556) to artysta, którego portrety zawsze witam z radością. Także i tutaj w pięknej wizualizacji Matki Bożej w obrazie " The Virgin and Child with the Young John the Babtist" z 1518 roku.


Trudno uwierzyć, że ten uzdolniony malarz był zapomniany przez 300 lat. Jak to możliwe? Delikatna, skoncentrowana na małym Chrystusie Maryja należy do wyjątkowych wizerunków. Ze spuszczonymi oczyma, regularnymi rysami twarzy unosi się w miłości do swego dziecka. Końcówkami palców przytrzymuje ramię Jezusa w geście zatroskania. Maleńki Jezus odwraca głowę w stronę równie małego Jana Chrzciciela, swą maleńką rączką dotyka policzków proroka. Wzruszające

Ale nie na długo, bo oto kolejne spotkanie z następnym geniuszem, tak ściśle związanym z Florencją, symbolem toskańskiej sztuki. To Sandro Botticelli ( 1445-1510).
Nie muszę go przedstawiać. Rozpoznawalny z daleka, zachwycający i zawsze intrygujący, ównie w swej niewyobrażalnej szczegółowości. Jego obrazy zawierają tyle detali, iż każdemu z nich można się przyglądać godzinami. Nie dziwi mnie zatem publikowanie fragmentów jego dzieł, przede wszystkim wielkowymiarowych. To swoista kontemplacja szczegółu!


Obraz zatytułowany podobnie jak u Lotto "The Virgin and Child with the Young Saint John the Baptist" powstał w 1490/1500 roku. Tutaj  Madonna przedstawiona zostaje jako młoda i delikatna kobieta. Z zamkniętymi oczyma trzyma Jezusa wpatrzonego w swą matkę i trzymającego prawą rączką jej szyi. Jan Chrzciciel ze złożonymi rękoma wbija wzrok w obie postaci z zachwytem i miłością. Przygląda się tej niezwykłej więzi, symbiozie pomiędzy matką i synem.

Nagle zaskoczenie. Nie kojarzę ani obrazu ani autora, ale dzieło mnie zachwyca. Wydaje się być nowoczesne i współczesne. Dlaczego znajduję je w Galerii Obrazów Starych Mistrzów? Nie dowierzam, obraz pochodzi z 1500 roku!
To "The Virgin at thr Annunciation". Podpisany tajemniczym Ferrara. To prawdopodobnie Francesco del Cossa ( ok. 1435  - 1478) związany z miejscowością Ferrara w północnych Włoszech. Nie wiem czy byliście w tym mieście? Miałam szczęście zabawić tak niedługo. Urokliwe miejsce ze wspaniałymi zabytkami i muzeami. 
To zupełnie inna koncepcja Zwiastowania. Maryja przedstawiona zostaje w pozycji siedzącej, z podkurczonymi nogami. W rękach trzyma książkę, jest skoncentrowana na czytaniu. Wiatr rozwiewa jej włosy, wydające się być w nieładzie. Z lewej strony pojawia się biały gołąb, symbol Ducha św. Odnosi się wrażenie, że ptak przemawia do ucha Matki Bożej, przekazuje jej Słowo Boże, zapowiedź jej przeznaczenia.
Fascynujące dzieło!

O odpoczynku nie ma mowy. Wciąż stykam się z mistrzami pędzla. Tym razem to Peter Paul Rubens (1577-1640). Moją uwagę przykuwa Obraz pt." Batsheba at the Fountain" z 1635 roku.

Rubens przywołuje postać biblijnej postaci Batszeby, która swą urodą i wdziękiem podczas kąpieli oczarowała Dawida króla Izraela. Nie mogąc oprzeć się jej walorom, spędza z nią noc. Owocem tego miłosnego upojenia będzie syn. Dawid przyczynia się do śmierci męża swojej kochanki i poślubia ją. Z tego związku rodzi się przyszły kolejny król Izraela - Salomon. Rubens zafascynowany bohaterką i jej historią w wielu obrazach podejmuje ten temat. Na obrazie powyżej zatrzymuje chwilę kąpieli Batszeby, kobiety silnej, obdarzonej cudownym mocnym ciałem i zmysłowym powabem...No i te piersi, jakby stworzone przez współczesnego chirurga plastycznego!

Nie może zabraknąć doskonałego mistrza Rembrandta (1606 - 1669) i jego słynnego obrazu "Rembrandt and Saskia in the Parable of the Prodical Son" z 1635 roku. Motyw syna marnotrawnego to stosunkowo popularny temat podejmowany przez twórców, także Rembrandta.
W obrazie poniżej uwaga artysty jest jednak skupiona na swoim autoportrecie, wizerunku razem z umiłowaną żoną Saskią. Oboje uchwyceni znienacka, odwracają głowy ku odbiorcy. Saskia spogląda dość poważnie, choć z lekkim uśmiechem. Rembrandt obejmuje w talii żonę, podkreślając swe uczucia i przywiązanie. Uśmiecha się szeroko pokazując radosny nastrój, o czym świadczy kielich trzymany w ręce, jakby przy kolejnym toaście. Przez niektórych badaczy w męskiej postaci upatrywano syna marnotrawnego, rozkoszującego się rozrywką i biesiadą, trwoniącego ojcowski majątek. Zgaszona, pełna tajemnicy kolorystyka. przywiązanie do szczegółu, nadaje obrazowi szczególny charakter.


W drezdeńskiej galerii spotykam również mego ulubionego artystę Pinturicchio ( 1456/60 - 1513). Czy pamiętacie jego niezapomniane freski zdobiące Apartamenty Akeksandra VII ( Rodrigo Borgia) w Pałacach Watykańskich? http://rennewmuzeum.blogspot.com/2015/07/sala-tajemnic-wiary-w-apartamentach.html 
Mistrz detalu i szczegółu, perfekcyjnej kolorystyki. Na niewielkim obrazie zatytułowanym " Portrait of a Boy" widzimy urodziwego młodzieńca na tle delikatnego, krajobrazu. Patrzy wprost na widza, bez zażenowania, z pewnością siebie, nawet z lekkim grymasem, jakby chciał w ten niewerbalny sposób wyrazić swoje niezadowolenie i dezaprobatę. Nadęte usta wyrażające ukrywaną złość zaróżowione policzki czy pełne wyrzutu oczy określają osobowość młodego chłopca.


Guido Reni (1575-1642) to malarz, którego wspominałam niejednokrotnie. Ciągle żałuję, że przyćmiony geniuszem Caravaggio nie może się w pełni zaprezentować widzowi. Zawsze mnie wprawia w dobry nastrój. Galeria w Dreźnie może poszczycić się dziełem zatytułowanym "Christ Wearing the Crown of Thorns" z lat 1636/37.

To obraz o tematyce religijnej i jego słynne "Ecce homo" powielane, odwzorowywane w malarstwie dewocyjnym do końca XIX wieku.  Jezus w cierniowej koronie oplatającej głowę, ze wzrokiem wbitym w ziemię, zamyślony, refleksyjny przykuwa uwagę widza. Chrystus wie, że czeka go wypełnienie, spełnienie, zna swoją przyszłość. Guido Reni doskonale uchwyca ten moment samotności i wyciszenia. Skrzyżowane dłonie to gest pogodzenia się ze swoim losem, przyjęcia w pełni woli Boga Ojca...

Poniżej przykład  tematu, który jest mi szczególnie bliski - motyw martwej natury.  Willem Claesz Heda (1594-1680) - to artysta mi nieznany. Dociera do mnie w jednym momencie, jestem zachwycona. Już widzę te obrazy na ścianach mego mieszkania. Rewelacyjny i doskonały w odzwierciedlaniu zastawionych naczyniami i potrawami stołów. Używane przez niego farby laserunkowe dają niezwykle efekty, szczególnie na szkle.
Kiedy oglądam jego inne obrazy  w internecie, zauważam powtarzalność niektórych naczyń, kielichów czy innych przedmiotów. Na myśl przychodzi mi Giorgio Morandi wykorzystujący podobny chwyt.


Oczywiście nie mogę nie zauważyć obrazu, chyba najsłynniejszego w Gemaldegalerie Alte Meister w Dreźnie ( choć odnalazłam tutaj tyle innych skarbów...).
To "The Sistine Madonna" geniusza - Rafaela (1483-1520). Dla tego obrazu tu przyjechałam, dla tego obrazu wstałam o szalonej 3.30 nad ranem w sobotę.
Ale to temat na kolejny post....

sobota, 26 listopada 2016

Paweł Korin i Renato Guttuso - co ich łączy? (post_80), Renato Guttuso, sztuka włoska, malarstwo


Nie będę za długo trzymać Was w "napięciu" z odpowiedzią na pytanie zawarte w tytule posta. To obraz, który przedstawiam powyżej. Zaintrygował mnie od pierwszego spojrzenia...
A zaczęło się niewinnie, od niespodziewanego imieninowego prezentu, jaki niedawno otrzymałam ( za który gorąco dziękuję ofiarodawcy....) 
Czy album "Sztuka narodów ZSRR. Sztuka. Rzeźba. Grafika" wydany w 1977 roku może stać się inspirującym podarunkiem? W moim przypadku - jak najbardziej.
Podczas pobieżnego, pierwszego przeglądania książki, ujrzałam postać malarza, którego tak bardzo cenię. To Renato Guttuso, któremu poświęciłam jeden z wcześniejszych postów, zafascynowana rewelacyjną, niezapomnianą wystawą jego twórczości w rzymskim Complesso del Vittoriano http://rennewmuzeum.blogspot.com/2015/04/renato-guttuso-malarz-czerwieni.html
Autorem portretu jest Paweł Korin (1892-1967), rosyjski artysta związany, jak prawie wszyscy w tym czasie z ówczesną władzą. Jego życiowe dzieło to "Ruś odchodząca", liczne portrety znanych twórców, za które otrzymywał nagrody. Za portret Renato Guttuso z 1961 roku była to Nagroda Leninowska. Bez względu na charakter tego wyróżnienia - nagroda, jak bardziej uzasadniona.
Aktualnie dzieło znajduje się w znakomitej kolekcji  Państwowego Muzeum Rosyjskiego w Sankt Petersburgu http://www.rusmuseum.ru/

Nie wiem, czy malarze się spotkali. Myślę, ze tak, gdyż Guttuso sporo podróżował do krajów komunistycznych, otrzymywał także liczne nagrody m.in. także w Polsce za zaangażowanie społeczne i polityczne wyrażane w wielu obrazach ( sam Guttuso opowiadał, że sycylijskiego chłopa ma ciągle przed oczami...). Nie jest jednak wykluczone, że do spotkania mogło dojść we Włoszech. Niestety na razie nie znalazłam odpowiedzi na to intrygujące pytanie, dotyczące okoliczności powstania tego fascynującego portretu. To cel moich poszukiwań...

Korin z niesłychanym wyczuciem oddał osobowość artystyczną Guttuso, który z nonszalancją siedzi na krześle wpatrzony w bliżej nieokreśloną przestrzeń, jakby czego wypatrywał albo koncentrował się na tworzeniu dzieła. W ręku trzyma nieodłączny papieros, z którym się nie rozstawał, który konsekwentnie pokazywał w swoich autoportretach i na zdjęciach. Guttuso to bardzo przystojny mężczyzna, typowy Włoch, choć może powinnam powiedzieć sycylijczyk albo rzymianin ( za takiego się także uważał) To również zauważa i podkreśla Korin. W tle siedzącego malarza widać obraz i atrybuty warsztatu artysty, czyli rozrzucone farby za i pod krzesłem. Rosyjski malarz uchwycił chwilę oddechu, ale jednocześnie refleksji podczas procesu twórczego, jakby chciał powiedzieć, że malowanie jest sztuką i nie jest ani proste, ani banalne.

Jestem pod wrażeniem tego portretu. Chciałabym go zobaczyć w oryginale. Sankt Petersburg? Jeden raz tam trafiłam, to może i zabłądzę tam po raz drugi....
 

 

 

niedziela, 20 listopada 2016

Mistyczny minimalizm Jerzego Nowosielskiego (post_79), Jerzy Nowosielski, muzeum, sztuka polska, malarstwo



Akt z lustrem,1923 (Nude with a Mirror) Muzeum Narodowe w Krakowie

Twórczość Jerzego Nowosielskiego ( 1923 - 2011) fascynuje mnie od wielu lat. Jego obrazy spotykam często w polskich muzeach. Za każdym razem kontakt z artystą stanowi dla mnie swoiste przeżycie. Świat stworzony przez niego jest tak charakterystyczny, że rozpoznaję go od razu z daleka, jak dawno niewidzianego przyjaciela. Niewątpliwie zasłużył sobie na miano jednego z najważniejszych polskich malarzy XX wieku, choć moim zdaniem jest ciągle niedoceniany i mało znany szerszej publiczności. Dwa dni po jego śmierci dokonano włamania do domu i skradziono dziesięć obrazów, co świadczy także o wartości jego artystycznej spuścizny.
Krąg zainteresowań twórczych Nowosielskiego był dość szeroki, począwszy od poszukiwań religijnych, mistycznych w ikonie poprzez fascynację kobietą aż do tematów urbanistycznych. Wszystkie niezmiernie interesujące, ale dzisiaj skoncentruję się na kobiecie widzianej oczyma artysty. 
Kobieta i jej ciało, zmysłowość i macierzyństwo intryguje, inspiruje twórców od zawsze.
Nowosielskiego również.
To motyw także doceniany, bardzo bliski odbiorcom. Niewątpliwie do nich należę i ja.

Kobieta z lustrem,1973 (Women with a Mirror),  Muzeum Narodowe w Krakowie

Półakt, 1966 ( Deminude) Muzeum  Narodowe w Krakowie

Dziewczyna myjąca się, 1959 ( A Girl Washing Herself) Muzeum Narodowe w Kielcach

Od razu rzuca się w oczy minimalizm, jakby "rysunkowość" postaci kobiet, skrótowość wypowiedzi, ograniczenie kolorystyczne do barw podstawowych. Ich smukłe ciała uchwycone są w zarysach ciemnych konturów. Przypominają nieco nienaturalnie wydłużone sylwetki bohaterów obrazów Modiglianiego. Nowosielski podkreśla atrybuty kobiecości: biust, talię i łono. Nie zawsze widzimy ich twarze, jakby nie były istotne Często są to odbicia w lustrach. Ten motyw często się powtarza. Czasami artysta pozbawia kobiety całkowicie ubrań, odkrywa je. Pokazuje w rozmaitych ujęciach, jakby chciał uchwycić kobiecie ciało ze wszystkich stron, we wszystkich pozach. To takie swoiste poszukiwanie istoty zmysłowości i mistycyzmu jednocześnie.

Dziewczyna w czepku kąpielowym, 1954 ( A Girl in a Bathing Cap) Muzeum Narodowe w Kielcach


Nowosielski uważał, że aby w pełni zrozumieć sens świata duchowości i jego połączenia ze światem materialnym oraz związek pomiędzy tymi rzeczywistościami, to kobieta wydaje się być istotą - łączącą oba te byty. W ten sposób tłumaczył niezmienne i jakby naturalne zainteresowanie artystów tematem kobiecego ciała. Historycy sztuki mówią wręcz o "kultywacji kobiecego ciała czy mistyce nagości" przez malarza.

 Akt we wnętrzu, 1965 ( A Nude Indoors) Muzeum Narodowe w Poznaniu


Zdarza się, że malarz kobiecą sylwetkę utrwala jedynie fragmentarycznie, pozostawiając pole wyobraźni widzowi. Świat Jerzego Nowosielskiego to mozaika jakiś części rzeczywistości, pomieszczeń, ścian, okien  czy ludzkich sylwetek.

Akt , 1961 (Nude) Muzeum Narodowe w Poznaniu

Nie znajdziemy u Nowosielskiego kobiet świadomych swojej urody, piękna czy seksapilu, spoglądających wprost na widza i mówiących " moje ciało jest moją wartością, wiem o tym, możesz mnie podziwiać". Ich spojrzenia wskazują na pewność siebie, czasami są nader kokieteryjne. Wzbudzają zachwyt i zauroczenie. U Nowosielskiego tego nie ma. Odnajdziemy coś znacznie więcej, coś ponad zmysłowość. Malarz ukazuje kobiety w sposób bardzo osobisty, wręcz intymny, poza jakąś rzeczywistością, czasami w jakimś specyficznym ruchu albo kobiety zamyślone, zastygłe , szukające odbicia w lustrze. Próbuje wejść do wnętrza kobiecego ciała, chce w nie wniknąć i je chłonąć. 
Mam wrażenie, że artysta pragnie pokazać kobiety w chwilach życia, gdy nikt ich nie widzi, gdy są same ze sobą. Dlatego twarze kobiet nie odgrywają w jego obrazach istotnej roli, jedynie odbijają się w lustrach.
Dlatego koncentruje się na ich cielesności...

                                Akt , 1959 (Nude) Muzeum Narodowe w Poznaniu

Akt pomarańczowy,1967 (A Nude in Orange) Muzeum Narodowe w Poznaniu

Często też postaci kobiet przedstawione są przez Nowosielskiego w nienaturalnych pozach, w jakiś niedookreślonych wygięciach, skłonach czy pozach, jak w obrazie powyżej. Wyrażają myśli, emocje i uczucia, którymi przesiąknięte są kobiece ciała od rozpaczy, samotności czy smutku, poprzez obojętność, aż po gotowość na spotkanie z mężczyzną.


 Akt z lustrem, 1974 (A nude with Mirror) Muzeum Narodowe w Poznaniu


Ciało kobiety może stać się też przezroczyste, ledwo widoczne, oczywiście fragmentaryczne...

Akt z oknem, 1965 ( Nude with a Window) Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Obraz powyżej należy do moich ulubionych dzieł artysty. Naga kobieta z jędrnymi, młodymi piersiami zasłania twarz rękoma. Widać tylko jej rozwarte usta. W tle okno, fragment miejskiego pejzażu. Na parapecie oczywiście lustro... Wygięte nagie ciało jest oznaką rozpaczy, samotności, czy może oczekiwania? Ale jednocześnie może to gest zadowolenia, radości i przeżywania chwili po miłosnym spełnieniu...
Na zakończenie dwa obrazy z cyklu nazywanego przeze mnie symultanicznym, stanowiących nawiązaniem do średniowiecznej fabuły obrazów religijnych. Kobieta ukazana w różnych scenach, pozach i sytuacjach, naga lub prawie naga. Zawsze sama.jeśli kobieta spogląda na widza, to poprzez ciemne okulary. Obrazy te odzwierciedlają, jak w soczewce twórczość Nowosielskiego, jego stosunek do kobiecości, cielesności i zmysłowości. Stanowią powielenie, podkreślenie motywów ukazanych w innych  jego dziełach. Oddechem tego świata są otwarte drzwi czy okna.
One dają nadzieję...

Villa dei Misteri, 1968 Muzeum Narodowe we Wrocławiu


Villa dei Misteri, Muzeum Narodowe w Krakowie