niedziela, 13 września 2015

Donatello i jego Maria Magdalena (post_44)


Zdarzyło mi się zetknąć z takimi dziełami i miejscami, które w niezwykle silny sposób zakodowane zostały w mojej pamięci. Stawały się dla mnie ogromnym, niezapomnianym przeżyciem, mimo iż,  sztuka oddziałuje na mnie dość istotnie i nie ukrywam swej egzaltacji czy nawet swoistej "religijności" wobec wielu artystycznych wizji.
Do takich dzieł, bezsprzecznie należy rzeźba Donatella, przedstawiająca jego naturalistyczną wizję kontrowersyjnej postaci, jaką była... Maria Magdalena.
W tradycji funkcjonowało wiele wizerunków, związanych z jej życiem, nie zawsze dla niej  pochlebnych. Najmocniejszy i najbardziej utrwalony obraz Marii Magdaleny wskazywał ją jako kobietę pokutującą i grzeszną.
Wspomnę jedynie, że dopiero oficjalny przełom w tej kwestii nastąpił w roku 1969, kiedy  Papież Paweł VI oczyszcza ją z utrwalonej przez wieki niechlubnej przeszłości, a w roku 1978 usunięta zostaje z brewiarza rzymskiego inwokacja dotycząca Marii Magdaleny, pokazywanej jako pokutnicy i grzesznicy. To już wiek XX !
Nie wnikając w zagadnienia religijne ( które również wydają się być niezmiernie ciekawe, choć dość skomplikowane), tak fascynująca  i niejednoznaczna postać nie mogła nie inspirować artystów, stać się dla nich natchnieniem.
Do nich należał także Donatello, a właściwie Donato di Nicolo di Betto Bardi ( 1386 - 1466).  Florencki artysta, którego przybliżać raczej nie muszę. Geniusz i wizjoner! Nieprawdopodobnie pracowity, skoncentrowany na  swej twórczości, mający świadomość swych wyjątkowych umiejętności. 
Ale ostrzegam - to wyrafinowany artysta, wymagający od widza uwagi i zainteresowania.  Niełatwo go sklasyfikować, ograniczyć w jakieś ramy.
Przyznam, czym więcej się mu przyglądam, tym bardziej mnie intryguje i zaciekawia.
I pewnie jeszcze nieraz o nim napiszę...
Dlatego też po przekroczeniu progu sali wspaniałego Museo dell'Opera del Duomo we Florencji, co miało miejsce cztery lata temu, doznałam szoku stając przed Marią Magdaleną.


Spojrzenie na postać świętej, zburzyło całe moje dotychczasowe o niej wyobrażenie. Maria Magdalena Donatella "przeszyła" mnie wzrokiem. Czuję go na sobie do dzisiaj...Nie znałam takiego wizerunku...
Chyba mało kto, jak Maria Magdalena, doczekał się tylu różnorodnych artystycznych  wyobrażeń, zarówno w sztuce, jak i w literaturze. Warto przypomnieć kilka z nich, oczywiście subiektywnie przeze mnie wybranych, aby "zderzyć" je z pomysłem Donatella.
Zacznę od mego ulubionego Fra Angelico i dzieła zatytułowanego "Noli me tangere", które można odnaleźć we florenckim San Marco .


Jak pamiętacie, to Maria Magdalena należała do tych pierwszych osób, które poszły o świcie  do grobu Chrystusa i przeżyły wielkie rozczarowanie zastając go pustym. To ona pierwsza napotkała  Jezusa po jego zmartwychwstaniu, nie rozpoznając go w pierwszej chwili. I tę scenę przywołuje Fra Angelico. Maria Magdalena ubrana jest w piękną, bogatą pofałdowaną szatę, a jej głowę okala złota aureola.

A Piero della Francesca?

 wikipedia.org

Fresk pochodzący z 1460 roku można zobaczyć w Cattedrale di San Donato w Arezzo. Dzieło fascynujące, choć trzeba dobrze uważać, by nie ominąć go podczas zwiedzania kościoła. Maria Magdalena pokazana została jako wyniosła, dumna, odziana w strojną suknię kobieta. Artysta wykorzystuje pełnię symboliki kolorów. Zieleń sukni - to płodność, czerwień peleryny wskazuje na miłość i krew, natomiast biel podszewki - podkreśla czystość.  Włosy Marii opadają na ramiona. W ręku trzyma lampion. Oczywiście Piero della Francesca obdarzył ją  charakterystycznie "nadętymi" ustami.

A co miał do powiedzenia Rubens w "Piecie"? 

  
Obraz powstał w 1602 roku. Aktualnie znajduje się w Galleria Borghese w Rzymie. Miałam okazję widzieć go dwukrotnie, ostatnio w tym roku. Przyjrzałam się bardzo dokładnie bohaterom tego płótna. Ciało Jezusa ukazane, jako mocne i  silne, leży bezwładnie, podtrzymywane przez bolejącą Matkę Bożą, wznoszącą oczy do góry ( prawie jak u Guido Reniego).  A co robi Maria Magdalena? Jedną ręką trzyma Chrustusa, a drugą opiera o twarz odwróconą od niego w przeciwnym kierunku. Jej biała, młoda pierś z wyraźnie zarysowanymi sutkami zostaje odsłonięta. Wydaje się być nieobecna, poza dramatem umierającego Chrystusa.
Widz jest zdeziorientowany, trochę zawstydzony postawą, reakcją pięknej długowłosej Marii Magdaleny...

Do bardzo znanych i ciekawych wizerunków Marii Magdaleny, należą te, zaproponowane także przez Georges'a de la Toura.


wikipedia.org

Oba obrazy przedstawiają Marię Magdalenę siedzącą przy palących się świecach z ludzką czaszką położoną na udach. Malarz wykorzystuje pełnię atrybutów Marii. Ubrana w czerwoną spódnicę i białą bluzkę, wpatruje się w płomień światła. Księga i świeca to symbole kontemplacji, lustro podkreśla odrzucenie dóbr doczesności. Nie widać jej twarzy, osłoniętej przez długie, ciemne włosy. Tutaj widzimy Marię Magdalenę pokutującą, rozmyślającą nad swoim życiem, Marię pokutnicę.

I przyjrzyjmy się jeszcze naszej bohaterce w wyobrażeniu fińskiego malarza Alberta Edelfelta na obrazie zatytułowanym "Chrystus i Maria Magdalena", który eksponowany jest we wspaniałym Muzeum Ateneum w Helsinkach.

wikipedia.org

Dzieło Edelfelta, powstałe w 1890 roku, pokazuje scenę spotkania Marii Magdaleny z Chrystusem. Długowłosa, klęcząca Maria Magdalena, zaskoczona jego widokiem,  przypomina wiejską dziewczynę wpatrzoną w Jezusa. Wydaje się być przestraszona i przerażona. Chrystusa ubrany w białą szatę patrzy na nią i delikatnym gestem swej dłoni próbuje ją uspokoić. Pejzaż, w którym Edelfelt usytuował obie postaci, przypomina brzeg jednego z wielu tysięcy jezior w Finlandii....

Oczywiście wizerunków Marii Magdaleny jest o wiele więcej, często zaskakujących, ale Donatello, według mnie, wysuwa się na pierwszy plan. 


Rzeźba datowana na rok 1455, wykonana  została z drewna, a dokładnie z białej topoli ( to jedna z niewielu rzeźb wykonanych w drewnie). Nie jest to prosty materiał do obróbki dla artysty. Wymaga ogromnej precyzji i zręczności, ale przecież Donatello stworzył dla siebie nowe, lżejsze narzędzia, przy pomocy których powstawały niezwykłe dzieła. 
Maria Magdalena epatuje brzydotą, oszpeceniem. To, co stanowiło jej atut - wspaniałe, piękne długie włosy, u Donatella przybierają formę "łachmanów", które ją spowijają. Wychudzona, zmęczona na twarzy, ze złożonymi do  modlitwy rękoma, spogląda na widza, jakby chciała mu coś powiedzieć, uświadomić, może nawet ostrzec. Straciła swoją urodę i delikatność, nawet kobiecość. Wklęśnięte oczy ją postarzają, ale jednocześnie są pełne energii i żywiołowości. To szokuje...
Postać Marii Magdaleny - naturalnej wielkości - prowadzi z odwiedzającymi swoisty dialog. przy niej zatrzymuje się każdy, dotknięty jej wizją. Maria Magdalena "zagląda" w oczy, jakby wnikała w ludzką duszę. To przejmujące. Nie można przejść obok niej obojętnie. To niemożliwe...
Czy brzydota może stać się pięknem?  W jakimś sensie tak, ale potrzeba na to czasu.
Czy artystyczne wyobrażenie Marii Magdaleny przez Donatella miało coś wspólnego z jego cierpieniem, chorobą, starością, osobistymi problemami? Na pewno tak. Osobisty ból, trudne doświadczenia, lęk związany z przemijaniem - znajduje odbicie podczas procesu tworzenia.
Ale trzeba także pamiętać, iż Donatello dodawał swoim postaciom wyrazistości, bardzo wiele ekspresji i indywidualności. W tamtych czasach było to nader nowatorskie podejście do sztuki.
Siła przetrwania rzeźby został udowodniona podczas tragicznego, listopadowego poranka we Florencji w 1966 roku, kiedy na co dzień leniwa i spokojna rzeka Arno, dokonała spustoszenia w stolicy Toskanii. Wiele dzieł sztuki uległo zniszczeniu, w tym Maria Magdalena. Zdjęcia pokrytej powodziowym szlamem rzeźby, robią przygnębiające wrażenie. Ale konserwatorzy uratowali to wspaniałe dzieło i możemy je ciągle podziwiać...
Miałam to szczęście, że mogłam podziwiać i ja...


Myśląc w tym roku o podróży do Florencji, nastawiałam się na ponowne spotkanie z Marią Magdaleną. Niestety spotkał mnie spory zawód, gdyż w muzeum przeprowadzano generalny remont. Nie ukrywam. Byłam rozczarowana, szczególnie że w tym samym muzeum eksponowana jest "Pieta z Nikodemem" Michała Anioła, ale cóż zrobić. Taki jest urok wędrówek i włóczęg...
Museo dell'Opera del Duomo zostanie ponownie otwarte 29 października tego roku. Miałam okazję zobaczyć wizualizację nowej koncepcji muzeum. Rewelacja! Nie mam żadnych wątpliwości, że będzie to ogromne wydarzenie.
Już żałuję, że mnie tam nie będzie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz