niedziela, 6 września 2015

Pożegnanie Michała Anioła, czyli Pieta Rondanini (post_43)


Podstawową ideą mego bloga, jak pamiętacie, jest to, że skupiam się przede wszystkim na dziełach, miejscach i przestrzeniach, które miałam okazję czy sposobność osobiście zobaczyć i  "dotknąć". Niewątpliwie istotne w takim kontakcie są okoliczności, otoczenie, współtowarzysze podróży, czasami nawet pogoda, czy inne nieprzewidywalne sytuacje, które wpływają na odbiór sztuki.
Wielokrotnie podkreślam, iż wędrówki po muzeach czy wystawach przynoszą mnóstwo, nie zawsze radosnych "niespodzianek" ( np. w rodzaju wypożyczenia obrazu na wystawę czy jego renowacja), że uczą pokory wobec sztuki, cierpliwości w oczekiwaniu na upragnione dzieło.
W poście o trzech pietach Michała Anioła http://rennewmuzeum.blogspot.com/2015/04/trzy-piety-michaa-anioa.html  wspomniałam, że wrócę jeszcze do Piety Rondanini i jej historii, kiedy ją wreszcie zobaczę ( o czym skrycie marzyłam).

I stało się - podczas ostatniej włóczęgi po Włoszech, specjalnie "zbłądziłam" w Mediolanie, aby dotrzeć do Castello Sforzesco ( nota bene bardzo się cieszę, że ciągle zaglądacie do posta o pietach Buonarottiego)...

Poniżej wejście ( po prawej stronie) do tej części zamku, gdzie niegdyś znajdował się szpital hiszpański, czyli Ospedale Spagnolo.


To tutaj, od 1 maja tego roku, Pieta Rondanini Michała Anioła znalazła swoje nowe miejsce, swoją nową przestrzeń. Myślę, że niezwykle przemyślaną i korzystną dla tej fascynującej rzeźby. 

Nowa ekspozycja na pewno związana była z przygotowaniami władz Mediolanu do Expo 2015 i z możliwościami finansowymi tej bardzo bogatej metropolii. Ale jeśli decydenci myślą o sztuce i kulturze - ja zawsze jestem "na tak". 
Michele de Lucchi - architekt odpowiedzialny za przygotowanie ekspozycji wybrał jedno ze skrzydeł Zamku Sforzów, które w II połowie XVI wieku pełniło funkcję lazaretu dla żołnierzy hiszpańskiego garnizonu, chorych na dżumę i oczekujących na śmierć. W ten niezwykle intrygujący sposób połączył pietę włoskiego geniusza z przestrzenią, która - jak sam stwierdził "stanowi miejsce wielkiego cierpienia przystosowanego do przyjęcia rzeźby wyrażającej intensywne uczucie matczynej boleści". 
Salę ozdabiają freski z epoki, a oświetlenie zaprojektowano w formie uniemożliwiającej powstawanie cieni. Dla odwiedzających przygotowano miejsca do siedzenia i kontemplacji, w tle słychać muzykę. Całość jest nader przemyślana.
Jako ciekawostkę mogę dodać informację o wykorzystaniu przez Włochów nowoczesnej technologii przy ustawieniu rzeźby na cylindrycznym postumencie, ściśle związanym z podłożem. Zabezpieczono w ten sposób dzieło przed wibracjami powodowanymi przez metro ( którego linia biegnie pod Zamkiem). Platforma wykonana została oczywiście przez włoską firmę, wzorującą się na doświadczeniach Japończyków w konstruowaniu platform antysejsmicznych. I nie ma w tym fanaberii, ja także odczuwałam drżenia w trakcie przejazdu składu podziemnej kolejki.

Czas jednak na przyjrzenie się samej Piecie.


Widać dwie zarysowane, jakby zdematerializowane postaci splecione ze sobą w niezwykłym uścisku. Do końca nie wiadomo, czy to Maryja ( umiejscowiona nieco wyżej na postumencie) podtrzymuje Chrystusa, czy to Jezus trzyma na opuszczonych barkach swą Matkę. 
Tworzą jedność, wspierają się, przenikają. Stary Mistrz odszedł od renesansowej kompozycji piety, w której matka trzyma na kolana Syna. Swoich bohaterów przedstawia w pozycji stojącej, wraca do koncepcji średniowiecznych piet. Rzeźba sprawia wrażenie niedokończonej. Michał Anioł wypolerował jedynie niektóre  jej elementy, u Jezusa nogi, prawe biodro i fragment prawego ramienia, u Maryi  - fragment twarzy z zarysowanymi oczyma, nosem i welonem. Chrystus jest całkowicie pozbawiony szat, nie ma nawet opaski na biodrach. 


Jego ciało wydaje się być bezwładne, osuwające się, co widać wyraźne po ugiętych nogach. Ten układ ciała Chrystusa wprowadza ruch, odnosi się wrażenie, że za moment Jezus upadnie, brakuje mu sił, choć dźwiga na sobie jeszcze Matkę...
Dla mnie to próba uchwycenia chwili odejścia, przechodzenia do innego wymiaru.



Na Pietę Rondanini można spojrzeć wielowymiarowo, jest bezsprzecznie wieloznaczna. Znając jednak nieco biografię i osobowość artysty, nieśmiało twierdzę, że tym ostatnim dziełem Michał Anioł chciał się pożegnać, a  jednocześnie szukał w tej rzeźbie pocieszenia, pojednania z Bogiem, poszukiwał sposobu na lęk przed nadchodzącą śmiercią.
Wprawdzie pracował nad pietą od 1552 roku i  niezadowolony częściowo ją zniszczył ( co jest widoczne na prawym ramieniu Chrystusa), ale dopiero w ostatnim roku swego życia, czy wręcz, jak podają źródła jeszcze na tydzień przed śmiercią, pracował nad nową jej koncepcją. Sam Vasari opowiada o tym, jak odwiedził Starego Mistrza w nocy pracującego przy rzeźbie. Michał Anioł upuszcza lampę na ziemię, nie chce zdradzić nad czym tak intensywnie skupia swa twórczą energię...
Buonarotti jest starym, schorowanym człowiekiem, jak sam mówił "jestem workiem kości i kłębkiem nerwów". Zdawał sobie sprawę, że koniec jego długiego życia się zbliża, że nadchodzi czas rozliczenia. Intensywnie myśli o zbawieniu swej duszy, wyznaje bliskim, że zbyt mało w tym kierunku uczynił. Boi się, lęka... I ja ten strach w Piecie, zwanej Rondanini widzę.
Jednocześnie nie mam pewności, czy postać uznawana za Chrystusa to Chrystus, czy to umierający Michał Anioł, potrzebujący wsparcia, wołający o zbawienie, o ratunek dla swej duszy?  A może w tej osuwającej się postaci chciał pokazać każdego człowieka zmagającego się ze śmiercią, ze świadomością ulotności życia? Tak bardzo wtedy potrzeba oparcia, zdjęcia z siebie części ciężaru, tak mocno potrzeba drugiej osoby, kogoś bardzo bliskiego, kogoś - kto będzie towarzyszył w tej ostatniej drodze, kto podtrzyma zbolałe, ludzkie ciało...






Niezwykle ciekawy fakt związany jest z kupnem rzeźby przez władze Mediolanu w 1952 roku od Conte Sanseverino.  Od tego czasu jest dostępna dla publiczności, a nie ukryta w kolejnych siedzibach swych właścicieli.
Pieta nosi zniekształconą nazwę markiza Rondinini. To w jego pałacu odnaleziono rzeźbę w 1807 roku. Myślę, że to kolejna intrygująca historia z życia dzieła sztuki...Może kiedyś znajdę czas, aby odnaleźć jakieś ciekawe informacje na ten temat. Już kilka tropów mam...
Pozwolę sobie jeszcze na osobiste zdjęcie, kiedy fotografuję ( trochę "w transie") dzieło geniusza. Włosi wreszcie "się poddali" i zniknęły ograniczenia w używaniu aparatów czy telefonów komórkowych. Ku mojej radości...


Jak wiecie, fascynuje mnie przenikanie się wzajemne rozmaitych obszarów sztuki i kultury, swoisty dialog międzypokoleniowy czy międzykulturowy. A artyści są niewątpliwie bardziej wyczuleni na otaczającą ich i oczywiście nas rzeczywistość, którą próbują odzwierciedlić na swój sposób. Może to banalne stwierdzenie, ale często to banał zawiera prawdę "w czystej postaci". 
Tym bardziej ucieszyło mnie odnalezienie pieśni polskiego barda Jacka Kaczmarskiego zatytułowanej "Stary Michał Anioł i Pieta Rondanini", której tekst zamieszczam poniżej http://www.tekstowo./piosenka,jacek_kaczmarski,stary_michal_aniol_i_pieta_rondanini.html 

Kaczmarskiego intrygowało wiele obrazów, które stawały się inspiracją dla powstających tekstów. Dla mnie to nowe wyzwanie, obszar do poznania. Poezja zawsze była mi bliska, choć ostatnimi laty niewiele się nią zajmowałam...

Za oknem pada deszcz, a właściwie rozpętała się ulewa. Lato odeszło...
Niech będzie zatem refleksyjnie....Niech zaśpiewa Jacek Kaczmarski...

Nie dźwigniesz Matko swego Syna
Ja nie oddzielę Go od skały
Już nie mam zresztą dłut
Proch się o Niego upomina
A tak jest ciężkie Jego ciało
Jak ciężki bywa trup

Nie nie uniosę Go pod stropy
Kaplic skąd w gniewie sprawiedliwym
Rozsądza marszczy brew
Niech moim uchem stukot łopat
Usłyszy, póki jestem żywy
I niech powstrzyma gniew

Przed Twoim żalem mą odrazą
Do życia, które chorą nocą
W bólu opuszcza mnie
Niech powie tylko: "Po co? Po co?
Po co lepiłem lalki skoro
W ziemię zamieniam się?"

P.S. 
Przeczytaliście najbardziej popularny post mego bloga! Systematycznie tu zaglądacie. Serdecznie dziękuję, szczególnie, że Pieta Rondanini jest mi wyjątkowo bliska, podobnie jak jej autor.
Czuję się szczęśliwa, że mogłam się podzielić swoimi refleksjami...
18 lutego 2016r.

7 komentarzy:

  1. Autorka postu bardzo umiejętnie połączyła wiedzę na temat historii rzeźby Michała Anioła z osobistymi refleksjami dotyczącymi jej istoty. Bardzo mnie zaintrygował pomysł wystawienniczy, który legł u podstaw tak udanej ekspozycji dzieła. Dzięki niemu widz odkrywa, że w cierpieniu Chrystusa/Michała Anioła/Matki Boga współuczestniczą bezimienni żołnierze. Jednocześnie autorka postu dzieli się z czytelnikiem swoimi niesłychanie indywidualnymi przeżyciami. Odkrywa, że w samotności umierania człowieka może próbować wesprzeć tylko drugi człowiek. Chcę wierzyć, że czasami może się to udać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście idea wystawienia Piety Rondanini w przestrzeni, gdzie ludzie bez nadziei oczekiwali na śmierć, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Michał Anioł to twórca stale mnie fascynujący, ciągle go odkrywam i poznaję. Jeśli mogę, podążam szlakiem jego życia i dzieł. Stąd ten emocjonalny stosunek do tej rzeźby. Mam świadomość, że problem śmierci jest niezwykle delikatny i trudny. Myślę także , że wielu artystów próbuje pomóc w zrozumieniu tych skomplikowanych, a jednocześnie bardzo ważnych kwestii. Z problemem przemijania zmagał się też Michał Anioł... Dziękuję za refleksje. Liczę na dalsze...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hello I'am Chris !
    I suggest you to publicize your blog by registering on the "directory international blogspot"
    The "directory" is 25 million visits, 194 Country in the World! and more than 19,000 blogs. Come join us, registration is free, we only ask that you follow our blog
    You Have A Wonderful Blog Which I Consider To Be Registered In International Blog Dictionary. You Will Represent Your Country
    Please Visit The Following Link And Comment Your Blog Name
    Blog Url
    Location Of Your Country Operating In Comment Session Which Will Be Added In Your Country List
    On the right side, in the "green list", you will find all the countries and if you click them, you will find the names of blogs from that Country.
    Imperative to follow our blog to validate your registration.Thank you for your understanding
    http://world-directory-sweetmelody.blogspot.com/
    Happy Blogging
    ****************
    i followed your blog, please follow back
    Best Regards
    Chris
    ++++++++++++++++++++

    OdpowiedzUsuń
  4. Hello !
    Welcome to the "Directory Blogspot"
    We are pleased to accept your blog in the division: POLAND
    with number: 1427
    We hope that you will know our website from you friends,
    Invite your friends by offering them the "Directory award"
    This is the only way to expand the site.
    The activity is only friendly
    Important! Remember to follow our blog. Thank you
    I wish you an excellent day
    Sincerely
    Chris
    For other bloggers who read this text come-register
    http://world-directory-sweetmelody.blogspot.com/
    Imperative to follow our blog to validate your registration
    Thank you for your understanding
    ++++
    Get a special price "directory award" for your blog! with compliments
    Best Regards
    Chris
    http://nsm08.casimages.com/img/2015/04/13//15041305072518874513168284.png

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj!
    Witamy w "Spisie Blogspot"
    Jesteśmy zadowoleni, aby zaakceptować swój blog w dziale: POLSKA
    o numerze: 1427
    Mamy nadzieję, że będziesz wiedzieć, na naszej stronie internetowej z was przyjaciółmi,
    Zaproś znajomych, oferując im "Nagroda katalog"
    Jest to jedyny sposób, aby rozwinąć witryny.
    Działalność jest tylko przyjazne
    Ważne! Pamiętaj, aby przestrzegać naszego bloga. dziękuję
    Miłego dnia
    szczerze
    Chris
    Dla innych blogerów, którzy czytają ten tekst się zarejestrować
    http://world-directory-sweetmelody.blogspot.com/
    Bezwzględnie przestrzegać naszego bloga, aby potwierdzić rejestrację
    Dziękujemy za wyrozumiałość
    ++++
    Pobierz specjalną cenę "wielokrotnie katalog" na swoim blogu! komplementami
    Pozdrawiam
    Chris
    http://nsm08.casimages.com/img/2015/04/13//15041305072518874513168284.png

    OdpowiedzUsuń

  6. Pięknie napisany post, świetnie przedstawiłaś zarówno historię rzeźby jak i swoje przemyślenia na temat jej wymowy i wrażenie jakie na Tobie zrobiła. Jestem od wrażeniem, tym bardziej że Pietę miałam okazję widzieć, kiedy mieszkałam nieopodal Mediolanu o czy pisałam na moim "włoskim"blogu https://sukienkawkropki.blogspot.com/2015/04/mediolan-znaki-szczegolne-czesc-iii.html. Jeśli będziesz miała czas i ochotę zapraszam do mnie. Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję za tak miłe słowa. To dla mnie bardzo istotne, dodaje mi energii do dalszego pisania i dzielenia się moimi emocjami. Post o mediolańskiej Piecie cieszy się popularnością od ponad roku, wciąż jest czytany. Rzeźba Michała Anioła zasługuje na chwilę refleksji i na zainteresowanie. Oczywiście będę odwiedzać Twój blog z cudownymi zdjęciami Włoch.... Pozdrawiam cieplutko i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2017!

      Usuń