niedziela, 21 lutego 2016

Miłość i rozpacz, czyli samotność Camille Claudel (post_59)


Splecione dłonie w miłosnym uścisku...Rzeźba - symbol, odzwierciedlająca wielkie uczucie, wzajemne przywiązanie i dogłębną zmysłowość. To Camille Claudel...
Białe, marmurowe dłonie zawsze kojarzą mi się z tą genialną, według mnie, rzeźbiarką.
Jestem wstrząśnięta biografią artystki, dramatem jej życia i nieprzeniknioną samotnością kruchego istnienia. Doznała wszystkiego, co najgorsze i najboleśniejsze, od osób najbliższych, począwszy od mężczyzny jej życia Augusta Rodina, po matkę, która powinna zawsze trwać przy dziecku. Zdradzona, zdeptana przez innych, pogrążyła się w swym samotnym świecie, porzucona w szpitalu dla obłąkanych. 
A wszystko przez to, co wydaje się być ideałem piękna i wzruszeń - przez miłość i sztukę.
Czy młodziutka Camille mogła przypuszczać, że marzenie jej życia, zostanie artystką, przyniesie tyle rozczarowań, zwątpień i osobistych dramatów? Uczęszczała do Akademii Colarossiego, gdzie nauki mogły pobierać także kobiety.  Wyróżniała się wśród innych swoją osobowością i zapowiadającym się talentem. Nic więc w tym dziwnego, że znalazła się w grupie trzech początkujących rzeźbiarek, którym mistrz Alfred Boucher, także ówczesny przyjaciel Rodina, osobiście udzielał lekcji. I to właśnie Boucher poprosił Rodina, aby zaopiekował się jego studentami, kiedy sam udał się w podróż do Włoch.
W ten oto sposób Camille Claudel poznaje Augusta Rodina...


Różnica wieku nie przeszkodziła we wzajemnej fascynacji, wspólna praca i  wielogodzinne rozmowy o sztuce pozwalały na przebywanie razem. Nie mogło się inaczej skończyć. Pomiędzy mistrzem, mentorem, a uczennicą wybuchła namiętność i ogromne uczucie. Miłość od początku nieszczęśliwa i przegrana, przede wszystkim dla młodziutkiej, ambitnej i niezwykle uzdolnionej dziewczyny. Wydaje się, że Rodin przez piętnaście lat czerpał  z żywiołowości, młodości i energii Camille, nie ofiarując jej zbyt wiele. Niektórzy nawet twierdzą, że zbyt dużo czerpał z jej pomysłów i inspiracji we własnej twórczości. Ukrywanie związku przez innymi, przede wszystkim przed Rose Beuret, z którą był związany i której nigdy nie opuścił, nie mogło podobać się rzeźbiarce. Pozycja i autorytet Rodina były zdecydowanie za silne. Musiało dojść do rozstania, do przerwania tego niszczącego Camille związku.
Ale paradoksalnie rozstanie było początkiem tragicznego upadku artystki. 
Stan duchowy w trakcie wieloletniego romansu, rozterki i wielkie, szalejące emocje w nieprawdopodobnie ekspresyjny sposób wyraża w swoich dziełach.


 Camille Claudel, Sakountala, sculpture (Marbre), 1905, Musée Rodin, Paris

Rzeźba przedstawiona powyżej nawiązuje do egzotycznej opowieści o Shâkountalâ - bohaterce epizodu z I ksiegi Mahabharaty. Na historii miłości oparł swój dramat Kalidasa - indyjski poeta  pisząc utwór "Pierścień Siakuntali". Na przełomie XIX i XX wieku tekst cieszył się sporą popularnością, wystawiano balety, tworzono opery. Zainteresowała się tym tematem także Camille Claudel, szukając analogii do artystycznego wyrażenia osobistych emocji i uczuć, a przede wszystkim pragnień o spełnionej miłości.
Kim jest Siakuntala?  
Dziewczyna to córka Wiswamitry oraz nimfy Menaki, którą przysposabia Kanwa  - pustelnik i asceta. W czasie jednego z polowań Siakuntala spotyka króla Duszjanta. To miłość od pierwszego wejrzenia, wielka i namiętna. Ale król zostawia kochankę i wręcza jej na znak gorącego uczucia pierścień. Siakuntala nie może zapomnieć o królu i zaniedbuje modlitwy do bóstw. Według przepowiedni, król zapomni o niej, a pamięć może mu przywrócić jedynie pierścień. Zakochana dziewczyna udaje się do króla, aby się z nim spotkać. Niestety król jej nie poznaje, Siakuntala nie zdaje sobie sprawy, że  zgubiła pierścień w czasie kąpieli. Menaka porywa córkę, a na świat przychodzi syn Siakuntali i Duszjanta - Bharata.
Zagubiony pierścień zostaje odnaleziony we wnętrzu ryby i ofiarowany królowi. Oczywiście temu wraca pamięć. Udaje się do kochanki i ją poślubia.

                                wikipedia.org

Camille Claudel zatrzymuje parę kochanków w miłosnym uścisku, pięknych i młodych, pochłoniętych przez gorące uczucie. Młodzieniec klęczy, a dziewczyna go czule i tkliwe obejmuje. Ona nieśmiało zakrywa pierś, jakby się delikatnie opierała chwili, która ma nastąpić. Jej głowa dotyka twarzy kochanka. Nie spoglądają na siebie, ale  możemy czuć się nieswojo, mając wrażenie wdzierania się w cudze szczęście. 
Zastanawiam się czy artystka utrwaliła moment pierwszego spotkania kochanków, ich wzajemną fascynację, płomienne uczucie i moment przez miłosnym spełnieniem? A może to scena, gdy skruszony, zakochany król powraca do Siakuntali ofiarując jej swą miłość i przywiązanie na zawsze? Klęczy przed nią prosząc ją o przebaczenie...
Skomplikowana i pełna wydarzeń historia miłości Siakuntali i  króla Duszjanta, jest opowieścią  mającą radosne i szczęśliwe zakończenie. A właśnie o takim marzyła nasza rzeźbiarka. Rodin, niestety, nie okazał się tak szlachetny jak bohater indyjskiej opowieści, nie poślubia ukochanej, los nie obdarza ich potomstwem. Claudel wyraźnie wskazywała rzeźbiarzowi drogę, co ma uczynić, aby ją uszczęśliwić.Bezskutecznie...
La Valse.jpg
 La Valse (The Waltzers), Musee Rodin, Paris (wikipedia.org)

Uwielbiam tę rzeźbę. Jest dla mnie kwintesencją miłości, wyrażonej w doskonałej, artystycznej formie. Ponownie kobieta i mężczyzna w czułym uścisku i objęciu. Mają mocno splecione dłonie. Ona odchyla zalotnie głowę, on natomiast zbliża swą twarz do jej szyi i karku, jakby wtulał się w zapach jej ciała. Wirują w szalonym, ale wspaniałym tańcu, zakochani, we wzajemnym uwielbieniu. Wyczuwa się tu miłosne uniesienie, jedność i fascynację. Nie dziwię się zatem, że nagie postaci w pierwotnej koncepcji wzbudziły tyle emocji i rzeźba została odrzucona do publicznego wystawienia. Wydawała się zbyt erotyczna. Dlatego też w zmienionej wersji ciało partnerki zostaje częściowo przykryte draperią. 
Jeśli wyobrażam sobie idealną miłość, to widzę przed oczyma tych dwoje kochanków w niezwykłym, wirującym tańcu uczuć i emocji, nienaturalnie przechylonych, ale mimo wszystko trwających przy sobie...

 

Camille Claudel, L'Âge mûr, sculpture (bronze), 1899, Musée Rodin, Paris (wikipedia.org)

L'Âge Mûr.jpg 
L'age mûr, statue de Camille Claudel, Musée d'Orsay, Paris (wikipedia.org)

Niestety rzeźba "Wiek dojrzały" nie przynosi ukojenia. Powstałe w latach 1894-1900 dzieło po dramatycznym rozstaniu Claudel z Rodinem, należy do najbardziej znanych, które możemy odnaleźć w obu znakomitych muzeach. Zlecenie wykonania rzeźby do  wystawienia jej w Societe nationales des beaux - Arts, powstało z potajemnej inicjatywy mistrza, chcącego pomóc artystce, będącej w trudnej finansowej sytuacji. Powstały dwa odlewy tej kompozycji.
Ponoć Rodin, gdy ujrzał tę rzeźbę, wzruszył się bardzo, a nawet zapłakał.  Doskonale wiedział, że to do niego jest adresowana, że tym mężczyzną odwróconym od  dziewczyny, a jednocześnie przytrzymywanym przez siłę innej kobiety, jest on sam. Rzeźba Camille to niewątpliwie intymne wyznanie artystki,  odbicie jej dramatu i tragedii, wielkiego rozczarowania i targających nią uczuć. W zobrazowanej scenie młoda kobieta klęczy i wyciąga dłonie, lekko dotykając koniuszków palców dojrzałego mężczyzny. To moment rozstania, pożegnania, ale jednocześnie wielkiej nadziei, że męska dłoń jednak ją uchwyci i obejmie, że iskra uczuć jeszcze raz zapłonie.
Claudel zatrzymała chwilę, w której możliwe jest jeszcze wszystko, miłość i rozpacz.
Odejście od Rodina, dalsze dramatyczne wydarzenia, przede wszystkim silna depresja artystki, zaniechanie pracy twórczej, stały się początkiem jej niewyobrażalnej samotności i  odrzucenia.
Zmarła  po trzydziestu latach przebywania w szpitalu psychiatrycznym, praktycznie zapomniana przez wszystkich...
Jak dobrze, że pamięci o niej bronią jej dzieła.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz