czwartek, 31 grudnia 2015

Happy New Year 2016, czyli zakończenie roku z Arnaldo Pomodoro (post_54)



Happy New Year 2016! Szczęśliwego Nowego Roku 2016!
Te życzenia będą królować dzisiejszej nocy i ja się oczywiście do nich przyłączam. Niech Nowy Rok przyniesie Wam tylko radosne wydarzenia, osobiste szczęście, umiejętność rozwiązywania problemów małych i większych ( bo takie wszyscy mamy na co dzień), słońca w sercach i rzecz jasna intrygujących spotkań ze sztuką, gdyż przynosi ona zawsze fascynujące przeżycia, a często ukojenie dla naszej duszy.
Właśnie zaczął się ostatni dzień roku. I czy nam się to podoba czy nie, kończy się symbolicznie dla każdego z nas, jakiś czas w życiu. Zostanie zamknięty w pudełeczku i już się nie powtórzy. Ale nie jest to w żaden sposób powód do zmartwienia, wręcz przeciwnie - to nadzieja na nowe wyzwania i spełnienia.
Niewątpliwie jednak to moment na podsumowania i osobiste refleksje. Pomoże nam w nich dzisiaj Arnaldo Pomodoro ( urodzony w 1926 roku), którego dzieło zatytułowane "Kula w sferze" wprowadza nas w niezwykłość sylwestrowego czwartku.
Zapewne wielu z Was miało okazję podczas zwiedzania Muzeów Watykańskich, odpocząć na dziedzińcu, zwanym Cortile della Pigna, w towarzystwie tej niezwykłej rzeźby, może nawet macie swoje wizerunki wykonane na jej tle. A dzieło utrwalanie na tysiącach fotografii, jak i sam Pomodoro jest godny najwyższej uwagi i zainteresowania. 
Pomodoro, artysta wyróżniający się długą i bogatą drogą twórczą, ciągle aktywny, rzeźbą zainteresował się dość wcześnie, już w latach pięćdziesiątych. Skoncentrował się głównie na tworzeniu z brązu i betonu. Tworzył dzieła niewielkich rozmiarów, ale znany jest głównie ze swoich rzeźb monumentalnych usytuowanych w przestrzeni otwartej, ale także zamkniętej np. w budynkach banku. Wśród jego zainteresowań można wymienić jeszcze złotnictwo czy przygotowywanie scenografii do spektakli.
Co jest zatem tak intrygującego w jego sztuce?
Przede wszystkim rzeźby Pomodoro w niezwykły sposób wpisują się, wkomponowują  w przestrzeń, w której zostają usytuowane, współgrają z nią, stają się jej nieodłączną, zintegrowaną częścią. Przyznam, iż nie wyobrażam sobie dziedzińca watykańskiego bez złotej połyskującej "Kuli  w sferze" umieszczonej w centralnym miejscu na wprost starożytnej turkusowej szyszki. Siadam na ławce pomiędzy nimi i oddaję się choć krótkiej medytacji tej fascynującej przestrzeni, ciesząc się z czekającej mnie kilkugodzinnej wędrówki po Muzeach Watykańskich. Cortile della Pigna stanowi dla mnie swoisty "przedsionek" do podziwiania watykańskich zbiorów. Wiem, że czeka mnie wyrafinowana uczta duchowa i przygotowuję się na to spotkanie z "wielką sztuką".
We wnętrzu Muzeów odnajduję jeszcze inne wytwory artystycznej wyobraźni Pomodoro - Studi per "Porta dei Re" del Duomo di Cefalu z lat 1997-98.



Nie zauważyłam ich przy poprzedniej wizycie. Ciągle poznaję coś nowego i to jest fascynujące.
Rzeźba widziana z  okien Muzeów, zza rusztowań.


"Kule w sferze", których Pomodoro stworzył wiele, podobają mi się szczególnie.
Oprócz watykańskiej znane są także:

"Kula w kuli" w Trinity College w Dublinie...

 https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c9/Trinity_Pomodoro.jpg
                                                                wikipedia.org

"Kula" przed siedzibą Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku....

File:NYC UN Gift of Italy.jpg
                                                                           wikipedia.org

Na wybrzeżu w Pesaro...

File:Palla di Arnaldo Pomodoro-wp.jpg
                                                                        wikipedia.org 

Ta ostatnia rzeźba należy do wyjątkowych ze względu na szczególne związanie jej z przestrzenią i taflami lazurowej wody. Dla mnie - majstersztyk!!
Złote kule z brązu Arnoldo Pomodoro, z zewnątrz połyskujące, wygładzone i lśniące w blasku promieni słonecznych, kontrastują ze złożonym ich wnętrzem, ukrywającym skomplikowane mechanizmy, przypominające wewnętrzne konstrukcje maszyn. Artysta dopuszcza nas tylko w wyrywkowy sposób do tego, co ukryte, czego do końca nie możemy zobaczyć, dostrzec. Pęknięcia kul podsycają naszą ciekawość, zainteresowanie tym, co ukryte jest głębiej, ale jednocześnie wywołują niepokój, może nawet lęk wynikający z niewiedzy ukrytych wnętrz. Może Pomodoro chciałby nam powiedzieć, że świat, wydarzenia, nasze przeżycia są bardziej skomplikowane niż nam się z pozoru wydaje, że nie warto dokonywać szybkich ocen sytuacji, że nigdy nie wiemy wszystkiego, że coś jest i będzie tajemnicą, której nie przenikniemy. Dotyczy to również ludzi. Jak często oceniamy ich zbyt powierzchownie, płytko, z tego, co wynika z ich zewnętrzności, z tego , co mówią, jak nam się pokazują. Błyszczą w blasku jarzącego się słońca, ale czy dostrzegamy "pęknięcia"?
Jeśli chcielibyście zakupić sobie malutką "Kulę w sferze", to musicie udać się do Mediolanu, gdzie od 1954 roku mieszka i pracuje ten niezwykły rzeźbiarz. Znalazłam na jednej z wystaw prace artysty...



Muszę przyznać, że było to bardzo przyjemne, zupełnie przypadkowe zetknięcie z twórczością Pomodoro, chociaż refleksja dotycząca braku możliwości posiadania takiej miniatury "Kuli w sferze" nie należała do sympatycznych, ale można z tą świadomością też funkcjonować.
Jak wspomniałam wcześniej Pomodoro, mimo podeszłego wieku, to bardzo aktywny artysta. Aktualnie odbywa się wystawa jego dzieł w Pizie  "Continuità e Innovazione", Museo delle Sinopie, Palazzo OPA, Piazza dei Miracoli, jeszcze trwająca do 31 stycznia 2016. 
Stale są wystawiane jego prace. Jeśli ktoś chciałby być na bieżąco, to odsyłam do wspaniałej strony poświęconej twórczości rzeźbiarza  http://www.arnaldopomodoro.it/
Namawiam także koniecznie do obejrzenia galerii dzieł artysty udostępnionej na tej stronie. Z oczywistych względów nie mogłam korzystać z prezentowanych tam zdjęć. Jestem pod ogromnym wrażeniem tych dzieł i nie są to jedynie "Kule w sferze". Pomodoro otwiera wnętrza swoich dzieł, pozwala zajrzeć do tego, co w środku. Czyni to oczywiście w swoisty, charakterystyczny dla siebie sposób. Może w czasie swoich wędrówek po rozmaitych, wspaniałych miejscach, odnajdziecie także rzeźby Arnaldo Pomodoro, czego Wam serdecznie i sobie życzę...
W mijającym roku miałam szczęście i okazję zetknąć się ze wspaniałymi, intrygującymi dziełami sztuki w miejscach odległych, ale także bardzo bliskich. Od marca rozpoczęłam pisanie bloga o sztuce, co ciągle sprawia mi radość i przyjemność. Dziękuję, że zaglądacie na Renne w Muzeum i na moją stronę na fb, że poznałam tyle wspaniałych miłośników sztuki w świecie realnym i wirtualnym. Za wszystkie słowa bardzo dziękuję.
Po cichu liczę, iż w nowym roku także znajdziecie czas, aby razem ze mną nacieszyć oko wyjątkowymi dziełami sztuki. A jeśli namówicie swoich bliskich czy znajomych do odwiedzin mojego bloga, będzie mi bardzo miło. Uparcie powtarzam i powtarzać będę, że sztuka łagodzi obyczaje, daje przyjemność i pozwala postrzegać rzeczywistość w innym piękniejszym świetle.
Do zobaczenia w Nowym Roku 2016 !!!
Pozdrowienia spod  watykańskiej "Kuli w sferze" pokazującej upływ czasu ( czy zauważyliście, że kula się obraca?)






 

2 komentarze:

  1. Super artykul. Oprocz tej watykanskiej znam rowniez dublinska kule. Zycze Ci udanego 2016 roku i czekam na wiele artystycznych ciekawostek :) To jedyny polski blog, ktory czytam i na ktory czekam z utesknieniem. Urszula Voice of Rome

    OdpowiedzUsuń
  2. To niesamowite, że ją widziałaś! Sfery Pomodoro wydają się tak intrygujące. Dziękuję Ci z całego serca za Twoją życzliwość, miłe słowa i jestem dumna,że mam takich czytelników jak Ty. Zgadzam się z Tobą całkowicie, że blogi pisane nie dla tzw. lajków, trochę się jednak różnią od pozostałych, wynikają z pasji i zainteresowania. Bardzo żałuję, że na razie nie wybieram się do Rzymu. Rok temu o tej porze, szykowałam się do kolejnego, jak zawsze intrygującego spotkania z Wiecznym Miastem.Ale wierzę, że los poprowadzi mnie znowu w tę stronę...Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń