sobota, 12 grudnia 2015

Jesienne tęsknoty, czyli Pinacoteca del Castello Sforzesco (post_52)


 
Patrząc na zdjęcie wejścia do Galerii w Zamku Sforzów w Mediolanie  i jednocześnie na ciemność i szarugę za oknem, ogarnęła mnie wielka tęsknota za podróżami i włóczęgą po muzeach, szczególnie włoskich. Tęsknota za gorącem, nawet żarem, wolnym czasem, a przede wszystkim za kontaktem ze sztuką i emocjami, które temu towarzyszą, ogarnęła mnie całkowicie.
Pewnie zbliżam się do granicy "nałogu", "fanatyzmu" , a może już ją przekroczyłam, ale bez przeżyć związanych z podziwianiem artystycznych wyobrażeń różnorodnych twórców, nie potrafię funkcjonować. Uwielbiam także drogę, bez względu na środek lokomocji, oczekiwanie, nadzieje z tym związane, wydarzenia i tylu ciekawych, napotkanych ludzi w trakcie, docieranie do celu. Potwornie emocjonujące !!!
Dlatego dzisiaj, żeby nie popaść w stan melancholii, zaproszę was na letni spacer po muzeum, jednym z wielu usytuowanych w Zamku Sforzów www.milanocastello.it/ 
bogatym we wspaniałą kolekcję obrazów.
Pinacoteca del Castello Sforzesco nie należy do najbardziej znanych galerii w Mediolanie, takich jak Pinacoteca di Brera  (której poświęcę następny post ) www.brera.beniculturali.it/,
czy Pinacoteca Ambrosiana www.ambrosiana.eu/cms/.
Nie mniej jej wnętrza i galeria dzieł sztuki warta jest szczególnej uwagi i  nie można jej absolutnie  pominąć w czasie wędrówek po stolicy Lombardii. Jeśli więc zamarzycie o zetknięciu się z fascynującą, pożegnalną pietą Michała Anioła, cudownie wyeksponowaną w nowym wnętrzu, o czym pisałam już wcześniej  http://rennewmuzeum.blogspot.com/2015/09/pozegnanie-michaa-anioa-czyli-pieta.html ,
to koniecznie udajcie się następnie na I piętro do galerii obrazów.


Pierwszym obrazem, który wyłowiłam wśród innych, jest niewielkich wymiarów dzieło Rubensa zatytułowane "Tre donne con puttini all'aperto" ( "Three Women with Putti in the Open") w przybliżeniu powstałym  w 1630-1640r.  Nazwałam jest złocisto-miedzianym, wydającym się bardziej płaskorzeźbą niż płótnem.


 Moją uwagę przykuwa cudowna Madonna z dzieciątkiem ( "Madonna con Bambino", "Madonna and Child")  nieznanego mi twórcy Ambrogio Bevilacqua (1481-1512).  Niewiele o nim wiadomo, poza tym, że na pewno urodził się w Mediolanie i pracował dla księcia Francesco Sforza. W jednym z mediolańskim kościołów znajdują się datowane jego freski z roku 1485 i 1486 z podpisem "Ambrosius de Beacquis". Nazywany był "słodkim uczniem Borgognone". Obraz Madonny należy do unikatowych dzieł, malowanych na drewnie ze zdobieniami wykonanymi w szkle i skórze. Matka Boża ze skromnie spuszczonymi oczyma podtrzymuje stojącego, małego Jezusa. 
Inne dzieła lombardczyka można odnaleźć w wielu muzeach Europy i nie tylko m.in. w Galerii Starych Mistrzów w Dreźnie, Muzeum Bagatti Valsecchi w Mediolanie, Metropolitan Muzeum w Nowym Jorku, Castello Visconteo w Pavii czy Accademia Carrara w Bergamo.




Odnajduję kolejny obraz. Tym razem to "Madonna col Bambino, Santi e angeli"  (zwany Madonna Trivulzio) z roku 1430-32, mego ulubieńca, kochliwego mnicha z Florencji  - Fillipo Lippi (1407-1469), niezwykłego portrecisty Matki Bożej. Już od dawna należę do miłośników tego autora, jak i jego syna Fillippino Lippi będącego "owocem" skomplikowanej i burzliwej historii miłosnej ojca i młodziutkiej zakonnicy Lukrecji Boti ( poczytajcie o tej szalonej miłości).


Powyższy obraz przedstawia kolejną, z niezliczonych wizji Matki Bożej, pt. "Madonna col Bambino" ("Madonna and Child") z lat 1460-65. Autorem jest znakomity mistrz Giovanni Bellini (1432-1516). Artysta, cieszący sie długim życiem, podziwiany przez jemu współczesnych, stale rozwijał swój warsztat malarski. Uznawany jest za twórcę nowego sposobu pokazywania Madonny, co odzwierciedla również powyższe dzieło.
Matka Boża uchwycona została jakby w "półfigurze", z Dzieciątkiem siedzącym na czymś, co przypomina ramę okna lub kamienny parapet. Pomiędzy widzem a postaciami stwarza się dystans, jakieś oddalenie. Wpatrujemy się w spokojną, dostojną, jakby zamyśloną twarz młodej kobiety.


A oto kolejna niezwykła "Madonna in gloria a santi, Giovanni Battista, Gregorio Magno, Benedetto e Gerolamo" ("Madonna in glory with Sts.John the Baptist, Gregory the Great, Benedict and Jerome")  z 1497 roku. Autorem jest twórca, który niezmiennie mnie fascynuje, Andrea Mantegna, mistrz malarstwa iluzjonistycznego ze słynnym okulusem na czele z Pałacu Gonzagów (Palazzo Ducale) w Mantui, opisywanym już przeze mnie na blogu w poście poświęconym temu zagadnieniu http://rennewmuzeum.blogspot.com/2015/04/sabionetta-mantua-wersal-rzym-i.html
Madonna z małym Jezusem  została usytuowana w centralnym miejscu, otoczona głowami świętych, tworzących wrażeniem kwiatowej girlandy. U jej stóp stoją święci wymienieni w tytule dzieła ze swoimi atrybutami. Szczególny akcent nosi intensywna czerwień szat, zarówno madonny jak i innych postaci m.in. Hieronima. Obraz nie pozwala przejść obojętnie, skupia na sobie uwagę.


 
Autorem dwóch powyższych obrazów jest Antonio Allegri, detto Correggio (1489 -1534), malarz, któremu chyba jeszcze nie poświęciłam uwagi, co jedynie oznacza, że o sztuce można pisać prawie w nieskończoność.
Pierwszy obraz pochodzi z lat 1517 -1523 i nosi tytuł "Rittrato di uomo de legge" ("Portrait of a man reading"), drugi natomiast to dzieło z lat 1514-1519 zatytułowane "Madonna col Bambino" - Madonna Bolognini  ("Madonna and Child" - Bolognini Madonna).
Correggio jest związany z prześlicznym miastem rejonu Emilia - Parmą ( dla miłośników jedzenia kojarzonej współcześnie ze słynną szynką parmeńską). Artysta działał przede wszystkim na obszarze swego miasta i mimo że wyróżniał się wyjątkowym talentem i należał do czołowych twórców cinquecenta, nie zdołał "przebić się" przez geniuszy z Wenecji czy Rzymu. Niektórzy historycy sztuki określają jego styl - manieryzmem parmeńskim. Nie do końca mogę się zgodz z niektórymi badaczami, że malarstwo Correggio jest "religijne tylko w tematyce", że brakuje w nich emocjonalności i mistycyzmu.


Powyższy obraz przedstawiający młodą kobietę niezwykle mnie ucieszył, gdyż jego autorką jest  Lucia Anquissola  - siostra słynnej Sofonisby - znakomitej malarki dworu hiszpańskiego króla Filipa II, której z pewnością poświęcę jeden z postów, ze względu na doskonały i bardzo mi bliski obraz "Gra w szachy" znajdujący się w kolekcji poznańskiego Muzeum Narodowego,  jak i filmową biografię malarki https://pl.wikipedia.org/wiki/Sofonisba_Anguissola#/media/File:The_Chess_Game_-_Sofonisba_Anguissola.jpg
Lucia - jedna z pięciu córek Amilcare Anquissola i Bianci Ponzone - pobierała nauki w zakresie malarstwa, szczególnie portretowego, inspirowana przez swego ojca, rozwijającego u swoich córek zdolności artystyczne. XVII - wieczny biograf Fillippo Boldinucci twierdził, że Lucia miała większy potencjał niż jej siostra, ale karierę przerwała zbyt szybka śmierć artystki.


W kolekcji odnalazłam również dzieło Lorenzo Lotto (1480-1550) pt. "Rittrato di giovanetto" ("Portrait of a youth") z lat 1524-27. Zawsze z ciekawością oglądam dzieła tego mistrza portretu, jak go określają badacze sztuki, podkreślając swoistość stylu autora. Tutaj odnajdujemy te charakterystyczne ujęcia popiersia postaci na "gładkim" tle z wyraźnym rozdzieleniem kolorów. 

 Kolejny portret przedstawiający męską postać, to "Rittrato d'uomo (Il poeta laureato) - "Male portrait" (The poet laureate). To także dzieło słynnego, wspaniałego malarza Giovanniego Bellini (1432- 1516), o którym zdecydowanie więcej napiszę przy okazji spaceru po mediolańskiej Brerze.

A na zakończenie ciekawostka. Poniżej obraz pt. "Trompe - l'oeil con stampe" z 1690 roku, mało znanego twórcy Fillipo Abbiati (1643-1715).
Czy nie przypomina wam czegoś znanego? Szczególnie perspektywa pokazywania przedmiotów "z góry". Mnie skojarzył się z instagramem.  Już spotkałam się z podobnym stylem malowania w obrazie innego twórcy w Galerii Zamku Królewskiego w Warszawie. 
Z tego, co zdążyłam przeczytać wynika, że Abbiati, mediolańczyk, to prawdopodobnie uczeń Carlo Francesco Nuvolone. Pozostawił po sobie wiele malowideł w kościołach.


I w ten sposób udało się nad dotrzeć do końca tego artystycznego spaceru po muzeum, które naprawdę warto odwiedzić. Moje refleksje stanowią nader subiektywny, wręcz osobisty wybór dzieł i twórców, ale niestety zawsze w ogromie artystycznych wyobrażeń malarzy, dokonuje się selekcji. Pamięta się zasze mniej niż ogląda.
Moja nostalgia została rozwiana, choć drobne zamyślenie zostało...

 
  


2 komentarze:

  1. De las obras que nos enseñas una de las que más me ha gustado es el retrato de la dulce Lucia Anguissola. ¡Gracias por esta aportación!

    OdpowiedzUsuń