sobota, 21 maja 2016

Muzeum Sztuki w Łodzi, czyli od obrazów do marzeń o wystawie dzieł Louisa Marcoussisa (post_66)

                                                Karol Hiller, Deska O (Board O), 1928

Niedawna krótka wizyta w Muzeum Sztuki w Łodzi nie ograniczyła się jedynie do odwiedzenia niezwykle intrygującego Salonu de Fleurus, opisanego przeze mnie w poście http://rennewmuzeum.blogspot.com/2016/04/salon-de-fleurus-czyli-wystawa.html 
ale oczywiście obejrzałam wszystkie ekspozycje aktualne dla tamtego dnia. Odrębnej uwagi i opisu wart jest sam zabytkowy budynek dawnego pałacu Maurycego Poznańskiego z m.in. nieprawdopodobnie urokliwymi witrażami na klatkach schodowych. Przyznam szczerze, że nie do końca przypadła mi do gustu koncepcja pokazywania sztuki współczesnej we wnętrzach zakrywających pierwotne bogate zdobienia pałacu, ale zarządzający muzeum mają prawo do wdrażania swoich pomysłów.
Dzisiaj chciałabym zwrócić uwagę na kilka obrazów z kolekcji reprezentującej sztukę z początków XX wieku, ciągle mało znaną i popularyzowaną w Polsce. 

Na wstępie umieściłam dzieło Karola Hillera (1891-1939), artysty o ciekawej, choć dramatycznej biografii, związanej w dużym stopniu z Łodzią. Zalicza się go do kierunku zwanego konstruktywizmem, trwającym w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Najbardziej jest jednak znany jako twórca heliografiki - techniki opartej na tworzeniu abstrakcyjnych kompozycji przy użyciu tempery i gwaszy na szklanych kliszach lub błonach celuloidowych, a następnie wykonywaniu odbitek fotograficznych oddawanych kolejnej twórczej obróbce. Od tej techniki odszedł w latach trzydziestych, by przenieść do swoich dzieł fascynację filozofią Bergsona poprzez wprowadzenie, jak to niektórzy znawcy sztuki określili "pierwiastków irracjonalnych".

                               Karol Hiller, Deska ze spiralą (Board with Spiral), 1928

Obrazy pokazywane w łódzkim muzeum pochodzą z okresu fascynacji artysty nowoczesnością, uprzemysłowieniem miasta. Wykorzystywał elementy kubistyczne łącząc człowieka z maszyną i  techniką. Powstawały abstrakcyjne, geometryczne konstrukcje utrzymane w wyważonej kolorystyce. Dzieła przykuwają uwagę kompozycją, kolorystyką i współczesnością.
Zastanawia mnie fakt, że tak interesujący, uzdolniony wszechstronnie artysta ( także autor ilustracji do słynnego hasła reklamowego "Cukier krzepi"), nie został dostatecznie upamiętniony, ani nadaniem imienia Hillera - Państwowej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi w 1946r. mimo zabiegów wybitnego twórcy Władysława Strzemińskiego ani nazwaniem jednej z ulic łodzi jego imieniem w 1979 roku z okazji 40 - lecia jego śmierci. Wątpliwości dotyczą jego niemieckiego pochodzenia. Został zamordowany przez Niemców za działalność w ruchu oporu. W czasie przesłuchań rozmawiał wyłącznie po polsku.To mało, by udowodnić swój związek z Polską? 
Odbyły się tylko dwie retrospektywne wystawy jego twórczości w Muzeum Sztuki w Łodzi, w 1967 i na przełomie 2002/2003 roku. Może czas na kolejną, może także dla publiczności poza Łodzią?

Kolejny obraz to "Kwiaty" (Flowers) z 1930 roku autorstwa Maxa Ernsta ( 1891-1976). Artysty nie trzeba specjalnie przedstawiać. Twórca dadaizmu, związany od połowy lat dwudziestych z grupą surrealistów. Tu w skromnej kompozycji kwiatowej.


Jean Lurcat  (1892-1966) to mniej znany francuski twórca, którego dwa pejzaże można zobaczyć w łódzkiej galerii. Realizował się w bardzo wielu dziedzinach takich jak m.in. fresk, witraże, ceramika, malarstwo, scenografia. Do głównych jednak nurtów jego zainteresowań  należały gobeliny.

                                            Jean Lurcat ,"Pejzaż" (Landscape), 1930

                                         Jean Lurcat  "Pejzaż" (Landscape), 1931


Wanda Chodasiewicz - Grabowska, Nadia Leger (1904-1983) malarka, żona trzech artystów, w tym Fernanda Legera. Niezwykle interesująca postać, według mnie bardziej od strony bogatej biografii, licznych małżeństw niż od strony artystycznej. Chociaż muszę przyznać i docenić, że dzięki jej determinizmowi i upartości powstało wspaniałe Muzeum Narodowe Fernanda Legera w Biot (Francja) posiadająca największy zbiór dzieł francuskiego artysty, którego obrazy osiągają na aukcjach wciąż bardzo wysokie ceny, nadmieniając tylko , że jego  "Etiuda pour la femme en bleu" (z roku 1912/13) została sprzedana za ok 40 mln dolarów, co stanowi niezbity dowód na nieustające zainteresowanie tym twórcą.
Nadia Leger reprezentuje nurt konstruktywistów. Zauważa się również wpływy i inspiracje neoplastycyzmem (De Stijn), kierunkiem stworzonym przez holenderskiego malarza Pieta Mondriana. Koncepcja ta zakłada konstruowanie obrazu tylko z linii poziomych i pionowych, wykorzystywanie tylko trzech kolorów podstawowych (żółty, czerwony, niebieski) oraz trzech niekolorów (biały, czarny, szary). Linie wertykalne kojarzono z męskością, natomiast horyzontalne z pierwiastkiem kobiecości. Idea ta bardzo mocno oddziaływała na Bauhaus, ale także na architekturę czy wzornictwo, w tym modę ( np. słynna sukienka Yves Saint Laurent).

     Nadia Leger "Kompozycja planimetryczna (Waza)", Planimetric Composition-Vase, 1931

Należy podkreślić, że Muzeum Sztuki w Łodzi posiada w swojej kolekcji Salę Neoplastyczną, w której można podziwiać artystyczne wyobrażenie Władysława Strzemińskiego, w twórczym dialogu z dziełami Katarzyny Kobro, Theo van Doesburga, Henryka Berlewiego czy Georgesa Vantongerloo. Współcześni artyści dołączyli do tego pomysłu  w projekcie Sala Neoplastyczna. Kompozycja otwarta. Nowa aranżacja została została oddana w 2013 roku.


Jeśli już wspomniałam o neoplastycyzmie, to nie mogę pominąć rewelacyjnej wystawy twórczości Pieta Mondriana w Complesso del Vittoriano w Rzymie (którą miałam szczęście zobaczyć), o tyle interesującej, że pokazywała ona długą drogę twórczą artysty od początkowych obrazów pejzażowych z wiatrakami, poszukiwanie własnego stylu zakończonego słynnymi dziełami powstałymi już w duchu neoplastycyzmu. Takiej wystawy się nie zapomina.

Aleksander Rafałowski (1894-1985) - artysta mi zupełnie nieznany, studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, co ciekawe u Jacka Malczewskiego.  Należał do założycieli  Grupy Kubistów, Konstruktywistów i Suprematystów  "Blok" , jak również "Praesens". Uczestniczył w krajowych i zagranicznych wystawach. Jak wielu innych awangardzistów poszukiwał nowych artystycznych środków wyrazu, eksperymentował. Pracował nad kompozycją swych obrazów, konstruując jednolite barwne przestrzenie złączone ze sobą, zestawiał także rozmaite faktury. Inspirował się nurtem tzw. abstrakcji geometrycznej. Osobiście poznał w Paryżu Picassa, Braque’a, Légera i Ozenfanta. Fascynował się nowymi prądami w sztuce. Dlatego dziwi fakt, że tak szybko rozstał się z awangardą i zajął się malowaniem pejzaży małych miasteczek, z których w szczególny sposób zauroczył się Kazimierzem nad Wisłą. Poniżej obraz zatytułowany "Kompozycja" (Composition) powstały w 1924 roku.
 

Bardzo interesują mnie te pejzaże, czy rzeczywiście można je zaliczyć do cyklu "klasyczne" czy jednak przebijają się przez nie wcześniejsze działania artysty na polu awangardy ? Chociaż zmiany stylu u artystów należą do bardzo częstych i wynikają z różnorodnych przyczyn, często nader prozaicznych.

Miłą niespodziankę stanowi możliwość kontaktu z twórczością genialnego Fernanda Legera (1881-1955). Prekursor współczesnego pop-artu, działający aktywnie na wielu polach sztuki, przede wszystkim w malarstwie, ale również interesowała go rzeźba, urządzanie wnętrz i... film. Łódzkie muzeum jest w posiadaniu obrazu zatytułowanego "Martwa natura"  (Still Life) z 1930 roku, powstałego w dojrzałym już etapie twórczości artysty. Za sobą ma okres awangardowych, kubistycznych dzieł. Specyfika stylu, jego odrębność wynikająca ze stosowania wielu cylindrycznych form, przez krytyków jego czasów, nazywana była "tubizmem". Od roku 1927 Leger zmienia powoli stylistykę swoich obrazów, choć wiernie obraca się w palecie podstawowych kolorów: niebieskiego, czerwonego i żółtego. Oczywiście całokształt pracy artystycznej wymagałby osobnego omówienia, ale nie miałam do tej pory okazji widzieć osobiście wielu jego dzieł, a jak pamiętacie generalną zasadą tego bloga jest to, że dzielę się raczej refleksjami o sztuce, z którą się mogłam zmierzyć bezpośrednio. 

I na zakończenie ostatni artysta, który zwrócił moją uwagę podczas oglądania kolekcji łódzkiego muzeum, to Louis Marcoussis, a do 1912 roku Ludwik Kazimierz Markus (1878-1941). Jego obraz wydaje się trochę niepozorny, na zdjęciu wręcz nie wygląda interesująco, ale być może nie należy do najlepszych dzieł artysty. Nie zetknęłam się wcześniej z tym malarzem. Nie miałam wiedzy na jego temat. Musiałam trochę poszperać, poczytać i przede wszystkim zobaczyć jego inne obrazy i właśnie podczas tych poszukiwań doznałam olśnienia jego twórczością. Miałam skojarzenia z dziełami Gino Severiniego i rzeczywiście kilka obrazów łączy podobieństwo stylów i czasu. Ale Severini poszedł w innym kierunku. Zaczęłam się zastanawiać, jak mógł umknąć mej uwadze tak znakomity i intrygujący polski artysta o przebogatym życiorysie i drodze twórczej?
         Louis Marcoussis  "Martwa natura z dużym widelcem" (Still Life with a Big Fork), 1929

W początkowym okresie pobytu w Paryżu przyłączył się do bohemy Montparnasse'u i Montmartre'u, do grupy zwanej Ecole de Paris. Podejmował się eksperymentów twórczych, "romansował" z impresjonizmem i fowizmem. Jednak nie uzyskiwał oczekiwanych rezultatów. Przeżył kryzys twórczy niszcząc swe prace. Z pomocą przyszedł mu Apollinaire. Doradził, aby przede wszystkim zmienił nazwisko na obcojęzyczne. Stąd przemiana z rodzimego Ludwika Markusa we francuskojęzycznego Louisa Marcoussisa. Ta zmiana miała ułatwić artyście życie w paryskim świecie sztuki. To także w tym czasie związał się z kubistami, w tym także z Picassem czy Braque'm.
Część znawców sztuki określa artystę uczniem Fernanda Legera, mimo iż Marcoussis nigdy nie studiował u mistrza. Podejmowali jednak podobne kwestie, osiągali zbliżone rezultaty.

Datei:Louis Marcoussis Le bar du port 1913.jpg
    Le Bar du Port, 1913  
          wikipedia.org

Na jego obrazach pojawiły się elementy graficzne, napisy, daty czy zdjęcia.Skoncentrował się na zgaszonej kolorystyce szarości i brązów.

 File:Louis Marcoussis Composition 1933.jpg
                Kompozycja,   wikipedia.org

 Nature morte cubiste - Louis Marcoussis
   Martwa natura,1914  wiki.art

 Guitar and Pomegranates by a Window - Louis Marcoussis
 Guitar and Pomegranate, 1926, wiki.art

Uczestniczył w bardzo wielu paryskich wystawach, ale także zaczął wystawiać swe prace poza granicami Francji, w Berlinie, Amsterdamie, Genewie, Wiedniu, Brukseli, Hamburgu czy Mediolanie. Jego twórczość przekroczyła granice Atlantyku i trafiła na ekspozycje do Nowego Jorku czy Chicago. Jak wielu innych artystów początku XX wieku zajmował się wieloma technikami artystycznego wyrazu, w tym szczególnie grafiką w zakresie akwaforty czy akwatinty. Projektował ponadto dywany (!).
Obrazy czy grafiki polskiego malarza znajdują się w posiadaniu bardzo wielu muzeów europejskich (m.in. Peggy Gugenheim Collection w Wenecji, Tate Gallery w Londynie), ale przede wszystkich amerykańskich (m.in. Museum of Modern Art w Nowym Jorku czy National Gallery of Art w Waszyngtonie). Jestem zdumiona, w jak wielu muzeach można spotkać jego prace. To fascynujące! Powtarzałam sobie pytanie, dlaczego nie znałam tego artysty?
Wystawa retrospektywna Markusa odbyła się w roku 1964 w Paryżu w Musee d'Art Moderne, natomiast jego prace uczestniczyły w nowojorskiej wystawie zatytułowanej "The Circle of Jewish Montparnasse Artists in Paris"  w roku 1985.
Pojawiła się więc u mnie taka naiwna myśl, nierealna idea, może nawet marzenie. czy nie nadszedł czas, aby zorganizować wystawę Louisa Marcoussisa, naszego Ludwika Markusa w Polsce. Czy jest to możliwe??
I z tym moim marzeniem Was zostawiam. 



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz