poniedziałek, 11 maja 2015

Miękkość marmuru, czyli Drugi po Michale Aniele (post_20)

Mam świadomość, że rzeźby należą do dzieł sztuki nie najłatwiejszych w odbiorze. Jednakże na drodze wędrówek po różnorodnych obiektach muzealnych, jak również w innych przestrzeniach eksponujących ten rodzaj artystycznego wyrazu, napotykamy takie, których zapomnieć po prostu nie sposób.
Marmur stanowi dla mnie najdoskonalszy i jednocześnie najtrudniejszy materiał, z którego artyści wydobywają nieprawdopodobne kształty i postaci. Budulec ten spojony jest w mojej wyobraźni z geniuszem renesansu - Michałem Aniołem i jego spuścizną - pietami, w tym watykańską ( pisałam o nich w odrębnym poście), no i oczywiście z Dawidem - dumnie wynoszącym się w Galleria dell'Accademia we Florencji www.uffizi.firenze.it/musei/?m=accademia. Każdy, kto miał szczęście zetknąć się z florenckim posągiem, pozostaje długo pod jego wrażeniem.
Ja jestem pod tym wrażeniem do dzisiaj i choćby to jedno dzieło, według mojej nader subiektywnej oceny, pozwala mi na określenie Michała Anioła - Pierwszym Rzeźbiarzem Świata. To on tchnął życie i ducha w marmurowe carraryjskie kloce...
Ale tuż za nim stoi ten Drugi, rewelacyjny, także pracowity i niewiarygodnie uzdolniony, uwielbiany przez publiczność - Gian Lorenzo Bernini.


Pewnie nie muszę go specjalnie przedstawiać, ale odnoszę wrażenie, że nie zdajemy sobie sprawy, w jak ogromnym zakresie, wpłynął na kształt współczesnego Rzymu, którym zachwycają się tysiące pasjonatów sztuki i turystów.
Skoncentruję się dzisiaj jedynie na trzech rzeźbach Berniniego eksponowanych w jednym z najpiękniejszych muzeów Europy - Galerii Borghese www.galleriaborghese.it/. Warto przejść niełatwą drogę, aby kupić bilety. Można to uczynić poprzez wcześniejszą internetową lub telefoniczną rezerwację dwugodzinnego pobytu w muzeum. Liczba miejsc jest ograniczona do 300 osób podczas jednego wejścia. Chętnych nie brakuje...
Ale kiedy przekroczycie próg muzeum przenosicie się na wyżyny sztuki i sto dwadzieścia minut okaże się zbyt mało na "wchłonięcie " tego, co zobaczycie.
Galeria Borghese wychodzi naprzeciw potrzebom takich pasjonatów  jak ja i wreszcie można robić bez przeszkód zdjęcia, którymi z przyjemnością się z wami podzielę.

Zacznę od "Dawida" (1623/1624)
Wyczuwa się jego napięcie, koncentrację. Twarz w grymasie, skupiona na celu.










































Teraz "Apollo e Dafne" 1622/1625.
Dafne przeistacza się w drzewo bobkowe, jej piękne ciało pokrywa się listeczkami wyrastającymi nawet z palców u rąk i nóg . Wyczuwalny jest ruch postaci, wiatr rozwiewający włosy bohaterów...
                                         

























































 No i moja ulubiona rzeźba "Ratto di Proserpina " (1621/1622). Zwróćcie uwagę na wgięcie w "miękkim" udzie bohaterki - wyrywającej się z rąk Hadesa. Czuje się siłę ręki próbującej zatrzymać Prozerpinę (Persefonę). To majstersztyk sztuki rzeźbiarskiej!
                                                                






















































Chyba nie można się dziwić, dlaczego odwiedzam Bazylikę Santa Maria Maggiore i nawiedzam grób Berniniego ukryty w schodach papieskiego ołtarza.
W zachwycającej Bazylice pochowany został wraz z rodziną ten genialny artysta, ten który nadał marmurowi miękkość...

2 komentarze:

  1. Ja tam znacznie wolę Berniniego od Michała Anioła. Jakoś bardziej odpowiada mi dynamika jego prac. Poza tym pod względem technologicznym także przewyższał Anioła. Dawid i inne rzeźby (Michałowe) zaczynają podobno powoli pękać gdzieś na tyłach (info raczej z godnego zaufania źródła), natomiast na rzeźbach Berniniego kompletnie nie widać upływającego czasu. Dla mnie najbardziej fascynujące w Berninim jest to, że rzeźby z Galerii Borghese wykonał mając niewiele ponad 20 lat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Spodziewałam się takiego komentarza i bardzo szanuję Twoją opinię. W ogóle lubię, jak ludzie mają odmienne zdania. Jest wtedy o wiele ciekawiej. Nawet nie będę próbować Cię przekonywać do mojej osobistej refleksji. Mnie również fascynuje Bernini i nie mam żadnych wątpliwości, co do jego talentu. Pod względem warsztatu byli pewnie sobie równi. Natomiast odnoszę wrażenie, że rzeźby Michała zawierają w sobie ducha, są swoistym przeżyciem wewnętrznym, Bernini zaś szokuje nas swoimi umiejętnościami skutkującymi "miękkością marmuru". Nie chciałabym się autorytatywnie wypowiadać, ale upływ czasu jest widoczny na dziełach obydwu geniuszy...

    OdpowiedzUsuń