czwartek, 30 lipca 2015

Guido Reni - pomiędzy Rafaelem a Caravaggio (post_37)


Guido Reni (1575 -1642) to twórca pochodzący z Bolonii, z którym nader często stykałam się w czasie moich wędrówek po muzeach i kościołach, szczególnie w Rzymie, m.in. w Muzeach Kapitolińskich oglądałam "Św.Sebastiana" i "Anima beato", w Bazylice Santa Maria Trastevere "Ukoronowanie św. Cecylii  i Waleriana", w Pinakotece Watykanu zetknęłam się z obrazem "Ukrzyżowanie św. Piotra" czy wreszcie freski w kaplicy św. Pawła w mojej ulubionej Bazylice Matki Boskiej Większej ( słynnej Santa Maria Maggiore).
Nie zawsze zwracałam na niego uwagę (teraz trochę tego żałuję), choć był mi dość znajomy wśród bardzo szerokiej rzeszy artystów. Szczególniej przyjrzałam się jednak jego postaci w czasie odwiedzin w rzadko uczęszczanej przez publiczność Gallerii Spada usytuowanej w stolicy Italii www.galleriaborghese.it/spada/it/c-spada.htm.
Wspominałam już o niej przy okazji opisu Korytarza Perspektyw Borrominiego. Z reguły zachwycamy się mistrzostwem nadzwyczajnej iluzji tego architekta ( a jest czym !!) i już nie starcza nam energii, aby udać się na piętro, gdzie znajdują się trochę zapomniane, ale niezwykle interesujące sale niewielkiego muzeum. Nie odnajdziecie tam wyjątkowych dzieł, ale  podglądnięcie dawne prywatne apartamenty Kardynała Spady, co może stanowić przyjemność i satysfakcję. Kardynał Spada wita wchodzących do muzeum spoglądając  pewnie i dumnie....z obrazu, odziany w bogate, bijące po oczach purpurowe szaty. 
Autorem tego portretu jest właśnie Guido Reni.
 "Ritratto del Cardinale Bernardino Spada z 1631 roku zobaczcie na stronach muzeum, do którego podaję wyżej link. Oczywiście nie mogłam zrobić w tych wnętrzach żadnego zdjęcia (trudno mi wciąż się do tego przyzwyczaić) Podobizna kardynała prezentuje się "na żywo" zdecydowanie lepiej i efektowniej niż na zdjęciu, gdyż obraz przeszedł gruntowną renowację, odzyskał swój blask i kolorystykę, może nawet za bardzo. 
Dopiero należne zainteresowanie twórczością Guido Reni wykazałam na rewelacyjnej wystawie przygotowanej przez Palazzo Barberini (jak zawsze w Rzymie) zatytułowanej "Da Guercino da Caravaggio" http://daguercinoacaravaggio.it/.
Rzecz oczywista, że to Caravaggio odgrywał na tej ekspozycji główną rolę, ale była to również znakomita okazja , aby skoncentrować się na malarzach znanych i nieznanych zarazem.
Do takich zaliczam Guido Reniego.
Obraz, pokazany na wstępie, nosi tytuł "Salome con la testa del Battista", na co dzień eksponowany w znakomitym, niestety też mało popularnym Palazzo Corsini (Galleria nationale d'arte Anticahttp http://galleriacorsini.beniculturali.it/ ).
Zauważa się u Guido tematykę świecką, czerpiącą wiele z mitologii, tworzącą często zawiłe alegorie. Widać także pewne charakterystyczne cechy jego malarstwa, takie jak zanurzanie bohaterów w półmroku, z którego wydobywają się wyraziste ciała, ostro wykonturowane. Dość mocno rozchwiany zostaje układ pokazywanych postaci, skierowanych w różne strony, co widoczne jest na poniższym obrazie zatytułowanym "La giovinezza della Vergine"" z 1625-27. Dzieło to przyjechało do Rzymu z Ermitażu w Sankt Petersburgu.


 Złożone, skomplikowane kolorowe draperie, stwarzają wrażenie ruchu i dynamiki, zakłócają tę wyrazistość konturów, o których wcześniej wspomniałam.


"Il ratto di Europe" - kolejne dzieło przywiezione także z rosyjskiego muzeum, przedstawia postać Europy, królewny tyryjskiej i królowej kreteńskiej, córki Agenora, słynącej z nieprawdopodobnej urody. To jej urokowi uległ sam Zeus i podstępem uwiódł ją na Kretę. Z obrazu emanuje dynamizm, czuje się wręcz ruch wiatru unoszącego szaty Europy. Zeus ukryty pod zwierzęcą postacią musi się bardzo spieszyć...
Niektórzy znawcy sztuki oceniają Guido Reni dosyć ostro, określając jego malarstwo mianem sentymentalnego, emocjonalnego czy wręcz łzawego, stającego się podstawą sztuki dewocyjnej, kanonu obowiązującego do końca XIX wieku. Nie spostrzegają jego niezwykłej pracowitości,precyzji czy zaangażowania w samym procesie tworzenia. Spotkałam się również z refleksją historyków sztuki, która jest mi zdecydowanie bliższa, sytuujących styl malarza pomiędzy Rafaelem a wizjonerstwem, nowym tchnieniem Caravaggia.
Niewątpliwie Guido Reni stworzył stereotyp "Ecce Homo" czy "Mater Dolorosa", ale nie do końca zgadzam się ze zbyt surową oceną artysty.
Wydaje mi się, iż nasz malarz nie trafił po prostu na swój czas. Mimo że był bardzo popularnym, płodnym artystą, cieszył się licznymi zleceniami hojnych mecenasów, to zderzył się ze zbyt silnym, magnetycznym konkurentem ....Caravaggiem, który mówiąc wprost "przysłonił" go swoim geniuszem.
Współcześnie wszyscy znają i cenią Merisiego, a o Guido wiedzą niewiele.

                                              Renisp.jpg
                   https://en.wikipedia.org/wiki/Guido_Reni#/media/File:Renisp.jpg

Może ten portret łagodnego, ułożonego malarza, wykonany przez samego Guido Reniego w 1602 roku, jest nieco mylący, ale źródła podają, że niestety Reni uległ zgubnemu nałogowi, jakim był hazard. Nader często z tego powodu popadał w długi, zrywał umowy ze zleceniodawcami.
No cóż wybitni artyści nie byli i chyba nie są także dzisiaj bez wad i słabości...
Ja -  na pewno będę w dalszym ciągu zgłębiała wiedzę o słynnym Bolończyku, który moim skromnym zdaniem zasługuje zdecydowanie bardziej na większą uwagę publiczności...

2 komentarze:

  1. 1) w maju bez problemu można było robić zdjęcia w Galerii Spada (oczywiście bez lampy); sam również polecam to miejsce - odkryłem tam jeszcze innego twórcę (naszego Bolończyka znam od dawna): Nicolo Tornioli; zachwyciły nas zwłaszcza 1) Kain zabijający Abla oraz 2) Astronomowie; oba płótna do zobaczenia tu: https://yooniqimages.com/images/Search?q="nicolo tornioli"&searchfrom=detail

    2) co do Guido Reni: dla mnie poza portretem kardynała Spady mistrzostwem jest obraz przedstawiający Archanioła Michała: https://en.wikipedia.org/wiki/Santa_Maria_della_Concezione_dei_Cappuccini#/media/File:Guido_Reni_031.jpg Obraz znajduje się w rzymskim Kościele Kapucynów, w którym znajduje się nagrobek Aleksandra Sobieskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, we włoskich muzeach wiele się zmieniło, jeśli chodzi o robienie zdjęć. Wróciłam właśnie z Włoch i odczułam wreszcie komfort fotografowania. Z Niccolo Tornioli się zetknęłam, ale jeszcze nie poświęciłam mu większej uwagi. A co do Michała Archanioła - to może przy następnej wizycie w Rzymie, ostatnio nie starczyło mi po prostu czasu, choc byłam już pod kościołem.
    Teraz udało mi się w Pinakotece Brera zobaczyć m.in.obraz Guido Reniego przedstawiający św. Hieronima. W ogóle jestem zauroczona tym mediolańskim muzeum, o czym pewnie jeszcze napiszę. Pozdrawiam i czekam na kolejne refleksje...

    OdpowiedzUsuń