środa, 13 maja 2015

Hugo Simberg - symbolista z Północy (post_21)






Nabieram trochę oddechu po rzymskich peregrynacjach i przenoszę się ponownie do Finlandii, do Muzeum Ateneum www.ateneum.fi/,  o którym już wspominałam.
Niewątpliwie twórcą silnie oddziałującym na widza jest Hugo Simberg ( 1873 -1917).
Osiągnął to, co pragnąłby, tak mi się przynajmniej wydaje, każdy artysta - swoistość, odmienność własnego stylu. Artystyczne wizje malarza doskonale "wbijają się" w ludzką pamięć, a wobec jego obrazów nie można pozostać obojętnym. Nie wszystkim  twórcom się to udawało, nie zawsze w taki sposób, jak by chcieli. Do przykładów historii o nieprzewidywalności losów artystycznych należy biografia Tove Jansson, która nie osiągnęła sukcesu jako malarka, za którą się przede wszystkim uważała, natomiast niepodważalną popularność przyniosło jej stworzenie opowieści literackich i plastycznych o świecie Muminków. Intrygująca historia! Chciałabym o tym także przy okazji napisać.
Wrócę jednak do Hugo Simberga.

 http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/72/The_Wounded_Angel_-_Hugo_Simberg.jpg

upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/72/The_Wounded_Angel_-_Hugo_Simberg.jpg

Najbardziej znany jego obraz to "Zraniony anioł" (fin. "Haavoittumt enkeli" ) z roku 1903, okrzyknięty przez Finów w 2006 roku obrazem narodowym. Przed tym obrazem w czasie zwiedzania Ateneum trzeba przystanąć, nie da się przejść obojętnie, wymaga uwagi i skupienia. Nie sposób go ominąć.
Mimo że biała postać anioła umiejscowiona jest w centralnej części obrazu, to wzrok wiejskiego chłopca patrzącego na widza, przeszywa mnie swą mocą i siłą. Wściekły, niezadowolony, naburmuszony, zbuntowany - całą swoją postacią pokazuje dezaprobatę dla sytuacji, w której się znalazł. Odnosi się wrażenie, że wręcz zapiera się lewą nogą, nie chce iść dalej, jest bliski porzucenia prowizorycznych "noszy".
Widziałam "Zranionego anioła" czterokrotnie i wierzcie mi, działa za każdym razem tak samo mocno.  Drugi z chłopców obojętnie idzie dalej, bezrefleksyjny, pogodzony z losem. Nie wiemy, co czuje, czy zastanawia się nad momentem swego życia , w którym się znalazł?
No i oczywiście anioł, dziecięcy, drobny, przygarbiony, zraniony z przepaską na oczach. Czy stracił wzrok, czy będzie jeszcze widział, dlaczego znalazł się w takim położeniu? Po co przybył na ziemię? Ciśnie się mnóstwo pytań. Biel anielskiej sylwetki, jasne, lniane włosy rozświetlają obraz, jak również salę muzealną, w której jest eksponowany.
Krajobraz w tle odtwarza konkretne, realne miejsce. Dla mnie nieistotne jakie. To typowy fiński pejzaż, w który wprowadza nierealne postaci. Czy rzeczywiście nierealne?
"Zraniony anioł" może być interpretowany w różnorodny sposób, nie jest jednoznaczny. Sam Hugo Simberg nie podzielił się ideą przyświecającą stworzeniu tego niezapomnanego dzieła. Pozostawił to odbiorcom. Doceniam go za to szczególnie.
Żeby udowodnić znaczenie "Zranionego Anioła" dla sztuki fińskiej i oddziaływanie na całość kultury, czy nawet popkultury, pokażę ciekawostkę, którą jest teledysk "Amaranth" nakręcony w 2007 roku do jednej z piosenek rockowego zespołu Nightwisch
Znajdziecie tam inspirację obrazem.
Ale chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jedno dzieło Simberga, noszące tytuł "Ogród śmierci" z 1896 roku.


Ogród Śmierci
 /pl.wikipedia.org/wiki/Ogr%C3%B3d_%C5%9Amierci#/media/File:Hugo_Simberg_Garden_of_Death.jpg
Obraz niewielkich rozmiarów jest szokujący i fascynujący zarazem. Mamy do czynienia z typowym przykładem personifikacji śmierci.
Śmierć wzbogacona została o pierwiastek dobra, czułości, troskliwości, wręcz empatii. Z namaszczeniem bohaterowie obrazu pochylają się nad roślinami, podlewają je, przesadzają, dotykają z delikatnością i miłością. Postaci śmierci nie wzbudzają w nas lęku ani strachu. Oswajamy się z ich, mimo wszystko, makabrycznym wyglądem. Czy śmierć może być dobra? Czy wyobrażenie śmierci przez Simberga może przynieść człowiekowi ukojenie i ulgę, pomóc w przejściu do innego świata?
Czy artysta sam nie walczył z własnymi lękami i ludzką bojaźnią? Czy ze względu na swą chorobę , nie przygotowywał siebie do wieczności?
Pytań jest nader wiele. Każdy z nas musi postawić je sam i na nie jednocześnie odpowiedzieć. To dość trudne.
Nie spotkałam się do tej pory z takim sposobem artystycznego wyrażania idei "dobrej śmierci".

Simberg powtórzył motyw "Ogrodu śmierci" w Katedrze św. Jana w Tampere, gdzie powstał fresk pod tym samym tytułem. Tam również powielił motyw zranionego anioła. Niestety tych  dzieł nie widziałam jeszcze. Ale nie tracę nadziei na okazję kolejnej podróży do Finlandii.
Polecam wam rewelacyjną stronę internetową Muzeum Ateneum, gdzie znajdziecie szczegółowe informacje o malarzu, jego obrazach, opisach tych dzieł www.ateneum.fi/en/other-world-hugo-simberg-website. Zajrzyjcie koniecznie.
Do sztuki Hugo Simberga wrócę na pewno...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz