poniedziałek, 22 czerwca 2015

Caravaggio i jego wizja Św.Franciszka (post_30)


No tak... Musiało wreszcie do tego dojść. Nie pisałam o nim dość długo, ale Caravaggio to artysta fascynujący mnie od wielu lat. Oczywiście znajduję się w nieogarnionym gronie jego wielbicieli "tropiących" liczne obrazy po muzeach i wystawach. Możecie mi wierzyć albo nie, ale wciąż dzieła tego niepokornego twórcy przyciągają szeroką publiczność.
Moją opowieść rozpocznę od mniej znanego płótna, jakim jest "Św.Franciszek w medytacji " ( "San Francesco in meditazione" 1604-1606) eksponowanego na co dzień w  Museo Civico Ala Ponzone w Cremonie musei.comune.cremona.it/
Cremona to nieduże, ale nader urokliwe miasto położone nad rzeką Pad w rejonie Lombardia. Kojarzone przede wszystkim ze skrzypcami i ich twórcą Antonio Stradivarim. To jedno z tych włoskich miast, w których chciałoby się zamieszkać od razu...
Kiedy zobaczyłam obraz "Św.Franciszek w medytacji " na wystawie w styczniu tego roku  "Da Guercino a Caravaggio" w Rzymie w Palazzo Barberini, od razu skojarzyłam go ze Św.Franciszkiem El Greco z Muzeum Diecezjalnego w Siedlcach. Łączy je postać, mimo upływu czasu ciągle fascynującą, rewolucjonisty z Asyżu, ale w zupełnie odmiennej artystycznej wizji. U El Greco widzimy odrealnionego Św.Franciszka w mistycznym uniesieniu. A jak interpretuje fenomen świętego  - Caravaggio?
Trzeba od razu podkreślić, że Michelangelo Merisi sięgał do postaci świętego wiele razy, podobnie jak El Greco. Podobieństwo widzimy w wykorzystaniu takiego symbolu, jakim jest czaszka umiejscowiona w lewych dolnym rogu obrazu...


Tu u El Greco...

Caravaggio pokazuje jednak św.Franciszka bliższego człowiekowi, mimo intensywnego wpatrywania się w krzyż. Sama jego postać może przypominać kogoś bliskiego, kogoś znanego. Święty przedstawiony w pozycji klęczącej, z przechyloną głową opartą na złączonych dłoniach - wydaje się być w głębokim zamyśleniu, medytacji. O jego skupieniu, wyłączeniu z rzeczywistości świadczą  liczne, głębokie, wyraziste zmarszczki pokrywające jego czoło czy  bruzdy policzków. Wydaje się być smutny, może bardziej zatroskany, zaniepokojony. Jego wzrok skierowany jest na krucyfiks oparty na księdze.
Św.Franciszek widzi więcej - to pewne,  czuje się to od razu, namacalnie. Widz przeżywa jego zamyślenie, jego łączność duchową z Najwyższym.
Przyjęcie postawy klęczącej dowodzi jego ogromnej pokory, afirmacji przeznaczenia.
Caravaggio w swoisty dla siebie sposób stawia Franciszka  na scenę, jak jakiegoś aktora, skupia na nim intensywne światło, uwagę, przede wszystkim na twarzy, dłoniach i kolanie. Wokół panuje ciemność wśród której przebija się delikatnie konar drzewa i liście. Wydaje się taki bliski, taki namacalny, przyciągający... U El Greco jesteśmy świadkami niezwykłości wydarzenia, mistycyzmu, ale jesteśmy w oddali, tu czuwamy przy Franciszku, wydaje nam się, że jesteśmy bliżej niego i bliżej Boga.
Zobaczmy to choć przez chwilę na krótkim filmie z wystawy w Palazzo Barberini, gdzie uderza światło tak widoczne na obrazie, a nie do końca zauważalne na zdjęciach..
www.youtube.com/watch?v=sQGkpCEpX4E


Uwielbiam dialog pomiędzy obrazami, w tym wypadku byłby znakomity!
Warto dodać, że znawcy sztuki mieli wątpliwości, co do autorstwa obrazu, szczególnie Roberto Longhi w 1943r. Ostatecznie potwierdził autentyczność inny znakomity miłośnik i znawca , jakim był Denis Mahon. To on  w 1951 roku uznał "Św. Franciszka w medytacji" za jedno z pierwszych dzieł Caravaggia z jego okresu neapolitańskiego.
A oto obraz w całej okazałości...








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz